Dusza, Rozwój osobisty, Świadomość

Czy jesteś sobą?

Czy jesteś sobą
Podziel sie z innymi:

Czy jesteś sobą? Być może wydaje ci się, że jesteś sobą. Często powtarzamy „oczywiście ze jestem. Przecież to właśnie ja. Jestem Asia, mam 38 lat, jestem szanowaną prawniczką, poprawną matką i dobrą żoną. Kim jestem, jak nie sobą?”

Wiele obecnych nurtów psychologii, w szczególności psychologii sukcesu bazuje na budowaniu określonego wizerunku, określonego obrazu.
Można zmieniać przekonania, przeramowywać, zmieniać jeden obraz w drugi, ale to wciąż jakiś OBRAZ. A nie jesteś swoim obrazem! Jesteś czymś więcej. Jest w Tobie „głębsza” głębia. Jest wewnętrzne JA, które wie jaką ścieżką powinno podążać na tej ziemi.

Często nie słuchamy naszego Ja. Nie słuchamy naszej intuicji. Zabijamy wewnętrzny głos. Każemy mu się zamknąć, ponieważ zaczynamy wierzyć, że inni mają dla nas lepsze rozwiązania niż my mamy dla samych siebie. Zaczynami wątpić w siebie, wątpić w swoje wewnętrzne Ja, własny autorytet. Zaczynamy podążać za zewnętrznymi autorytetami. Stajemy się podatni na manipulację. Zaczynamy wierzyć, że jesteśmy niewystarczająco dobrzy, niewystarczająco doskonali, niewtsrarczająco wysportowani, za grubi, brzydcy, nie inteligentni, z małą ilością wiedzy.

Gdy w to uwierzymy, już jest po zawodach. Zaczynamy czytać setki książek, by udowodnić innym, że jednak coś jesteśmy warci. Zaczynamy używać wyszukanych słów, by pokazać jak mądrzy jesteśmy. Słuchamy wiadomości, aby mieć poczucie, że jesteśmy „na bieżąco” w sprawach świata i polityki. Nakładamy drogi makijaż i markowe ciuchy, by pokazać, że naprawdę jesteśmy atrakcyjni. Stajemy się hipsterami, by pokazać jak alternatywni jesteśmy. Podążamy za aktualną modą. Robimy tysiące rzeczy, które nam niekoniecznie służą, zabierają nam czas, ale mamy odczucie, że „coś wartościowego robimy ze swoim życiem, no bo przecież „tak się robi”, „to jest wartościowe”, „wszyscy tak robią”, „dobrze jest robić X”, itd.

Ile rzeczy robisz w ten sposób? Udając. Udając kogoś, kim w istocie nie jesteś?

Nie musisz być wysportowany, mądry, oczytany, elegancki. Możesz to wszystko odrzucić. Możesz być sobą. Możesz przy tym odczuwać strach – „ale jak to, jeśli to wszystko odrzucę, jeśli przestanę się modnie ubierać, jeśli przestanę spotykać się z tymi ludźmi, jeśli odrzucę wszystko to, co robię obecnie, to KIM TAK NAPRAWDĘ BĘDĘ?

No właśnie, to jest dobre pytanie – Kim tak naprawdę jesteś?

Kim jesteś pod spodem? Pod płachtą modnych ciuchów, które narzuca ci społeczeństwo? Pod otoczką pięknych filozoficznych, wydumanych słów, które używasz? Jak trudnych słów musisz użyć, aby mieć odczucie, że ktoś zauważy twoją edukację? Że uwierzy, że jesteś lepszy niż jesteś naprawdę? Jak często musisz plotkować, jak dużo musisz gadać, by mieć odczucie, że inni zauważą, że masz coś mądrego do powiedzenia? Ile zajebistych zdjęć musisz wrzucić na facebooka, by pochwalić się gdzie i z kim byłaś, a następnie sprawdzić ilu ludzi polubiło Twój komentarz (by sprawdzić, czy akceptują mój obraz, moją maskę)?

Jak często starasz się być przy innych zabawny? Jak często zaśmiewasz daną sytuację w obronie siebie? Czym innym jest być prawdziwie radosnym, ze względu na wewnętrzne, radosne dziecko, które jest w Tobie i zarażać swoim entuzjazmem innych, a czym innym jest STARAĆ się być zabawnym. To śmieszne. I przykre.

Czy to, co robisz wynika autentycznie z chęci dzielenia się sobą i swoimi przeżyciami z innymi, czy z chęci POCHWALENIA się sobą i swoimi osiągnięciami (swoim obrazem, na którego utrzymaniu ci zależy)?

To pierwsze jest prawdziwe, wywołuje łzy w oczach twoich i innych. To drugie jest sztuczne i zamyka ludzi.

Jak wiele filmów musisz obejrzeć, aby pochwalić się, że tę kinową premierę widziałeś już pół roku temu? Ile pieniędzy musisz wydać na wyszukane wina, abyś mogła uznać, że się na tym znasz? Jakich innych sposobów używasz, by bronić swoje maski?

Czym karmisz swój obraz? „uuuu… jak świetnie tańczysz”, „Jak dobrze w tym wyglądasz”, „tak, czytałem tę książkę”, „znam to”, „to też znam”, „znam wszystko”…

Jak wiele energii inwestujesz w pięcie się po szczeblach kariery, kreując wysoką pozycję zawodową i społeczną? Jak wiele energii wkładasz w to, by inni zauważyli, że teraz to jesteś naprawdę KIMŚ ważnym?

W jaki sposób chodzisz, aby pokazać, że jesteś „kobietą sukcesu” lub „pewnym siebie facetem”. Które mięśnie musisz spiąć w ciele, aby wykreować ten wizerunek?
Jak pozujesz na silnego faceta lub silną kobietę? Jakim autem jeździsz? Do jakich miejsc chodzisz? W ilu i jakich krajach byłeś? Ilu ludzi znasz, jakie masz znajomości? Jakie grupy ludzi wybierasz, które wspierają Twój obraz i nie wymagają byś się zmieniał?

Jak bardzo nieprawdziwy jesteś? Czy jesteś fałszywie skromny? Czy działasz dla siebie, czy tak, by inni odebrali Cię w określony sposób? Jaki wizerunek reklamujesz? Jaki obraz siebie chcesz sprzedać innym? Poprawnej matki, wzorowego ucznia, kobiety z jajami?

Nie rób czegoś dla kogoś, by wywołać określoną reakcję. To pozycja ofiary, zranionego dziecka, które robi coś dla kogoś, aby go pokochali, aby poczuło się wartościowe, ważne.

Seks

Nawet podczas SEKSU! Jeśli podczas namiętnego uniesienia robisz coś DLA swojego partnera – energia gaśnie. Nigdy w seksie nie rób czegokolwiek, aby zadowolić własnego partnera, by uzyskać jej aprobatę. Prawdziwa namiętność pojawia się, gdy całkowicie wyłączasz umysł i zatapiasz się w połączeniu, jaki między Wami istnieje. Jeśli robisz coś DLA niej, robisz to z umysłu, aby dobrze WYPAŚĆ, aby sprawić jej JAK NAJWIĘKSZĄ rozkosz, itd. Ona to czuje , że jesteś w głowie i sama wchodzi do głowy przestając odczuwać własne ciało. Maska w seksie zabija namiętność. To jedna z podstawowych zasad, o których nie wiedzą najwięksi „guru od uwodzenia”. Oni chcą WYPAŚĆ jak najlepiej, w związku z czym stosują dziesiątki technik, ale tak naprawdę nie są sobą. Nie wiedzą, że w ten sposób zamiast otwierać dziewczynę, zamykają ją.
Tak naprawdę, sprawisz Jej największą przyjemność po prostu będąc głębią siebie. Maksymalnie przeżywając swoje emocje, zatracając się, pozwalając się porwać dzikiej namiętności. Przestajesz myśleć, wyciągasz ją i siebie z własnej głowy, wchodzisz w odczucia cielesne i zatracasz się w doznaniach.

PRAWDA znajduje się pod maskami

Po co reklamować nieprawdziwego siebie? Przyciągniesz tylko ludzi, którzy nie są podobni do Ciebie. Tym samym, Tobie będzie jeszcze trudniej być sobą.

Zabijasz siebie energetycznie. Na własne życzenie tworzysz choroby psychosomatyczne. Blokujesz emocje. Nie pokazujesz kim jesteś NAPRAWDĘ.

Zobacz ile energii tracisz na kreowanie obrazu. (A ile pieniędzy? Pieniądze to też energia – to Twoja praca zamieniona na kawałek kolorowej kartki).

Kreowanie wizerunku kosztuje. Możesz czuć się wypluty. Bo co to za życie, w którym cały czas udowadniasz sobie, że coś znaczysz?

Możesz zbudować dowolny obraz siebie – to Ty wybierasz. Możesz być szanowanym, elokwentnym profesorem z wartościowymi dyplomami wiszącymi na ścianach. Możesz być zajebiście zrobioną laską z 15cm obcasami i przyciągać spojrzenia 97% mężczyzn. To Twój wybór. Ty kreujesz własny obraz. I możesz go zrobić takim, jakim chcesz. Ogranicza Cię tylko Ty.
Możesz wykreować dowolny wizerunek, na jakim Tobie zależy. Możesz dojść do perfekcji. Mieć idealną mowę ciała, używać „odpowiednich” słów i skutecznie wpływać na otoczenie. Pytanie tylko, po co ci to? Po co Ci akurat TEN wizerunek? Co chcesz innym (czytaj sobie) udowodnić? Zadaj sobie podstawowe pytanie – co chcesz ukryć? Po co budujesz taki kokon bezpieczeństwa. Po co ci zabezpieczenie na każdym kroku? Po co ci bycie perfekcyjnym w każdym aspekcie życiowym? Czego się boisz?

Strach

Dlaczego nie jesteś prawdziwy? Dlaczego nie jesteś sobą? Bo boisz się, że gdy będziesz prawdziwy, to inni Cię odrzucą. Z jednej strony chcesz od nich bliskości, uwagi, miłości, ale z drugiej strony masz pragnienie bycia prawdziwym, jednak boisz się to pokazać. Boisz się pokazać prawdziwego siebie, bo boisz się, że Cię odrzucą. Rodzice, przyjaciele, znajomi. Boisz się, że gdy pójdziesz za głosem serca, to inni pomyślą, że jesteś: „dziwny”, „głupi”, „odwaliło mu”, „zmieniłaś się”. Oni w własnego strachu sami się od ciebie odsuną. Czy jesteś gotowy by byś sam? Czy masz odwagę pójść w nieznane? czy masz odwagę kroczyć ścieżką czasami samotną, ale własną? Czy przeżyć życie w tłumie, w obawie przed wykluczeniem, nie wychylając się zbytnio i umrzeć w szarości, nigdy nie zaznając głębin namiętności Twojego serca? Boisz się, że gdy będziesz prawdziwy, to cię odrzucą.

Strach nie pozwala nam być sobą. Np. strach przed odrzuceniem, wyśmianiem przez innych. Ze strachu przed wyśmianiem, wybieramy inne rozwiązanie (które nas nie ośmieszy w oczach innych) niż tego naprawdę pragniemy. A więc wybieramy rozwiązanie NIE SWOJE. Wybieramy rozwiązanie poprawne, społecznie akceptowalne. ZA każdym razem więc wybierając rozwiązanie nie swoje – uczymy się rezygnować z własnych potrzeb. Po raz kolejny podejmujemy decyzję – czy liczy się to, co ja czuję, czy bardziej to, że mnie dobrze/źle odbiorą.
Rozpoznawaj ten strach w sobie i decyduj się na jego przekraczanie (robiąc to, co jest dla Ciebie słuszne), abyś doszedł do momentu, w którym zawsze robisz rzeczy w zgodzie z sobą.

Kim jesteś pod tymi wszystkimi maskami?

Bycie nieprawdziwym boli. Codziennie się starasz, ale masz odczucie pustki. Nie wiesz po co to wszystko. „Niby robię wszystko dobrze. Przecież robię tak, jak mówią w mądrych programach TV. Przecież robię tak, jak mówili moi rodzice. Osiągam sukces jak piszą w książkach. Robię wszystko zgodnie ze standardami obecnego życia. Kocham tak, jak mnie nauczyli. Robię tak, jak inni. A mimo to czuję się pusty. Dlaczego tak jest?”

Zadaj sobie podstawowe pytanie. Czy świat, który widzisz dookoła to przypadkiem nie Matrix, z ułożonymi schematami i standardami życia; Gdzie dostajesz dobre oceny za życie zgodne z normą (nie z sobą); Gdzie karcą cię i instalują w Tobie strach, gdy robisz coś niezgodnego z normą. Instalują Tobie strach, ponieważ sami go mają. Nie potrafią inaczej. Tylko Twoja świadomość jest w stanie zatrzymać ten chomikowy kołowrotek.

Czy jesteś sobą?

Czy masz odwagę być sobą?

Czy masz odwagę odrzucić narzucone standardy, które Tobie nie służą, które Cię duszą? Czy masz odwagę oddalić się od ludzi, którzy czujesz, że są inni od Ciebie?

Czy może jednak poddasz się i „jakoś” przeżyjesz to życie.

Tak czy siak umrzesz. Ty wybierasz.

Albo żyjesz, zakrywając się maskami, które są modne, ale nie służą Tobie, albo żyjesz pełnią serca, w zgodzie z sobą.

Czy z lęku przed odrzuceniem pozostajesz tacy jak inni?
Czy ze strachu przed byciem samotnym będziesz wciąż robić rzeczy, które nie są Twoje? „Grzeczne dziewczynki w ten sposób nie siadają”, „gentlemeni nie mówią takich rzeczy”…

Ile litrów kawy musisz wypić od poniedziałku do piątku, aby zyskać substytut siły, by zmusić się do robienia rzeczy, których nie kochasz? Ile alkoholu musisz wlać w siebie w piątkowy wieczór, aby zrównoważyć tygodniowy „stres” wywołany robieniem tego, czego nie lubisz?

Jak długo można tak żyć? Albo do samobójstwa fizycznego, albo do samobójstwa psychosomatycznego – gdy Twoje ciało broniąc się wybierze Alzheimera, aby zapomnieć o nieudanym życiu.

Czy umierając, w ostatnich 5 minutach Twojego życia, spoglądając wstecz, czy będziesz zadowolony z szarego życia wypełnionego instrukcjami narzuconymi przez innych?

Czy może wolisz żyć tak jak chcesz, tak jak wewnętrznie czujesz. Tak, jak podpowiada Ci sumienie i głos intuicji?

Czy będziesz zadowolony z tego jak wiele rzeczy zrobiłeś, czy może z tego w jaką głębię relacji i sytuacji wszedłeś? Im więcej rzeczy w życiu robisz, tym płyciej w nie wchodzisz.
Niczym kaczuszka z kamienia odbijającego się po tafli wody i nie wchodząca w głębię. Co chwilę coś nowego, co chwilę nowy temat, nowa kobieta, nowe wyzwanie w pracy. Wolność jest w wolności. Nie w prędkości i sukcesach.
Nie bój się zatracić w jednym. Nie bój się stracić reszty. Puść to. Puść kontrolę.

Żyj zgodnie ze swoim ciałem. W zgodzie z tym, jakie daje ci sygnały psychosomatyczne.
To nie tylko powszechnie znany „stres” Cię dopada. To coś znacznie więcej. To informacja dla Ciebie, że nie żyjesz swoim życiem.

Skończ z byciem niespójnym, nieprawdziwym. Ludzie i tak to czują.

Gdy chcesz dobrze wypaść zaczynasz grać i stajesz się kimś innym niż jesteś w rzeczywistości. Zależy Ci, by wypaść dobrze, więc zaczynasz udowadniać, że jesteś „lepszy” niż jesteś naprawdę. W tej grze jednak przegrywasz Ty, bo w długim dystansie spotkasz się ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami udawania (doły, depresje, bóle fizyczne, aż do raka).
Ze strachu przed odrzuceniem próbujesz się dopasować do powszechnie znanego schematu („w takiej sytuacji najlepiej jest usiąść w ten sposób”, „w tym momencie wyjdę na ludzi,jeśli powiem X”, „zależy mi na tej kobiecie, więc pokażę jej jaki jestem wspaniał”, itd)

Musisz całkowicie odpuścić udawanie kim nie jesteś, aby naprawdę być blisko drugiej osoby.

Gdy udajesz, spotykają się dwie maski. Spotkanie jest powierzchowne. Nie ma głębi. Gdy pozwalasz na ujawnienie wszelkich swoich słabości, stajesz się prawdziwym sobą, tworzy się między Wami prawdziwa więź. Związek dotyka takiej głębi, jakiej nie doświadczyłeś do tej pory.

Nie ma tutaj kompromisów. Nie ma „dobra, jeszcze tym razem to zrobię” (mimo, że nie czuję bym chciał) albo „aaa… no niech już będzie, zgodzę się” (mimo, że nie chcę).

Kto to mówi? Czy mówisz to prawdziwa Ty, czy Twój obraz, który chce coś zareklamować?
Albo wybierasz życie w PRAWDZIE (w zgodzie z sobą), albo w KŁAMSTWIE (wiara w obraz).

Nie musisz robić nic


Nie musisz robić NIC. Absolutnie nic. Daj się prowadzić, poddaj się, pozwól na wszystko co przychodzi, co się dzieje, nie próbuj zdobywać, nie próbuj pokazać jaki jesteś zajebisty, pozwól, by życie samo do ciebie „przychodziło”. Daj się innym poznać takim, jakim jesteś, ze wszystkimi swoimi wadami, bądź sobą. Nie zakładaj masek, aby ukryć swój strach przez oceną. Niczego nie musisz nikomu udowadniać. Jesteś pełny, piękny, cudowny, fantastyczny, inny niż wszyscy i masz własną wewnętrzną mądrość i głos intuicji. Słuchaj go.

Sprawdź które obrazy, które sobie zainstalowałeś nie pozwalają Ci być sobą. Czy może jest to wydajny i skuteczny człowiek sukcesu pracujący za trzech, a może usłużna żoną, która musi słuchać męża, gotować, prasować i sprzątać?

Czas najwyższy zrzucić maski. Stanąć nago z własnymi lękami przed innymi.

Zapomnij kim MASZ być. Zapomnij kim jesteś. Zapomnij. To nie ma znaczenia. Dopiero gdy zapomnisz, masz szansę stać się sobą. Właśnie dlatego tak często ludzie po alkoholu zachowują się zupełnie inaczej niż na trzeźwo, bo zapominają kogo mają grać. Na chwilę stają się prawdziwi (czasami wychodzą z nich niesamowite brudy, w związku z czym wiele osób na kacu ma wyrzuty sumienia, jednak w te brudy warto się zagłębić, aby zmierzyć się z nimi i posprzątać własną podświadomość).

Po czym poznać, że aktualny Ty to prawdziwy Ty?
Niektórzy mówią, że jest to wtedy, gdy działasz, a nie myślisz nad tym, że działasz. Nie musisz myśleć. Po prostu daiałasz. Zatracasz się w tym co robisz. Bo to kochasz, bo to lubisz, bo sprawia Ci to frajdę.
Ja, gdy jestem prawdziwy, płyną mi łzy. Mam ciarki. Przez plecy przepływa mi energią w górę.
Gdy jestem nieprawdziwy, czuję zacisk w różnych częściach ciała.
Gdy jestem nieprawdziwy przez długi czas – gdy przez długi czas zaciskam ciało i blokuję naturalny przepływ energii w ciele – pojawia się ból głowy. Konflikty, które tworzę we własnym umyśle tworzą ból głowy. Ból głowy to decyzja. Reakcja na wewnętrzny konflikt myśli, które tworzysz. Bądź tego świadomy.

Idź w zgodzie z samym sobą. W zgodzie z wewnętrznym Ja. W zgodzie z intuicją. Słuchaj ciała. Słuchaj siebie bardziej niż innych. Uwierz w mądrość swoją i swojego organizmu. Ucz się słuchać własnego ciała. Nie zagłuszaj go szybkim życiem.
Myśl o sobie. O prawdziwym sobie. O własnych potrzebach i uczuciach. Wyciągaj ręce po swoje.
Dziś stawiam żagle i płynę za wskazaniem kompasu własnej intuicji.

Nie rób czegoś PO COŚ. Rób, dlatego że CZUJESZ, że chcesz to zrobić.

Ale co inni powiedzą? Ale jak to będzie wyglądać w oczach innych? NIE MA ZNACZENIA JAK TO BĘDZIE WYGLĄDAĆ. Rób to, co Ci w sercu i duszy gra. Bądź szczęśliwy.

Nie spotykaj się z ludźmi, którzy udają. Jest ich wielu. Ucz się od nich, inspiruj się, ale nie po to, by sobie coś udowodnić, czy być lepszym, czy kreować nową maskę, ale by nabywać umiejętności. Nie po to, by coś osiągnąć, ale bo czujesz, że chcesz.

Miej jaja, by podążać za własnym sercem.
„Pierwotne znaczenie słowa odwaga „courage” wychodzi z łacińskiego „cor” oznaczającego serce i jego znaczenie to opowiedzieć historię o tym, kim jest się naprawdę, całym sercem” http://www.ted.com/talks/lang/en/brene_brown_on_vulnerability.html

Rób, gdy czujesz taką potrzebę, a nie dlatego, że coś zrobić trzeba, że „warto”, że „to fajne”, że „można”. Rób tylko wtedy, gdy autentycznie czujesz, że tego POTRZEBUJESZ. Czujesz wewnętrzne pragnienie. Działaj spontanicznie. Rób, gdy czujesz taką potrzebę.

Weryfikuj, w których aspektach życia jesteś prawdziwy, a w których nie. Weryfikuj co jest autentycznie Twoje, a co jest pozą.

Obudź się! „Czy Ty kiedykolwiek sobą byłeś sobą choć przez chwilę?
Jesteś produktem ubocznym świata, w którym żyjesz…”

„Zostaw ten świat sztuczny tak, że trawa jest zielona tylko w grach”

Na koniec chwila przyjemności w wykonaniu człowieka, który jest dla nas wszystkich przykładem jak można nie bać się być sobą i tworzyć życie, na które zwracają uwagi miliony osób. Freddie Mercury w „The Great Pretender”, czyli „o tak, jestem wielkim „udawaczem””:

Nawiązując jeszcze do filmu Atlas Chmur…

Czy jesteś gotów odejść od społeczeństwa, od powszechnie akceptowanych norm, zasad, które czujesz, że nie są twoje i zaryzykować powieszenie (jak Jezus), aby żyć w zgodzie z Prawda?

Aby dopiero wtedy prawdziwie spotkać się z innymi ludźmi. Poczuć czym jest prawdziwa bliskość i kontakt.

Zaryzykować bycie sobą. Nawet kosztem wyśmiania, odrzucenia, krytyki, wyrzucenia z grupy i potraktowania jak szaleńca, idioty, czy dziwaka?

By żyć w zgodzie z tym co ci w duszy gra, ale czego wokół niewielu rozumie?

Czy jednak tak bardzo się boisz, że wyśmiewasz i krytykujesz odmienność, aby tylko się nie zmienić i pozostawić status quo?

Czy masz odwagę nie żyć tak jak inni (konwenanse, zasady, „poiwnno się”, „należy”, „wypada”) i zdecydować się iść własną ścieżką?

Czy masz odwagę aż tak bardzo być sobą? I tak umrzesz.

Czy jesteś gotów umrzeć za Prawdę? Za swoją Prawdę?