Dusza, Świadomość, Zdrowie

Notoryczne zmęczenie

Podziel sie z innymi:

Dlaczego wciąż jestem zmęczony?

Czasami w ciągu dnia czujemy się zmęczeni. Bardzo zmęczeni… Odczuwamy notoryczne zmęczenie.

Szprycujemy się kawą, herbatą, redbullem… Dlaczego? Bo nie mamy energii we własnym WNĘTRZU i potrzebujemy dodatkowej jej dawki z ZEWNĄTRZ. Ale dlaczego nie mamy jej we włanym wnętrzu? Ponieważ ją wcześniej wypaliliśmy. A w jaki sposób ją wypaliliśmy? O tym na końcu, bo to najgłębszy aspekt naszego Ja. Do tego dojdziemy. A teraz zajmijmy się czymś prostszym – fizycznością.

Aspekt fizyczny

Brak wody

W większości przypadków chodzi o brak tlenu lub wody. Woda jest nośnikiem większości składników w organizmie. Jednym z głównych powodów zmęczenia jest brak wody. A więc pierwsza rada – pij dużo wody. DUŻO wody. Twój umysł będzie funkcjonował znacznie lepiej i będziesz mieć więcej energii.
Wody powinno się pić tyle, aby mocz przynajmniej raz dziennie był przezroczysty.
Ważna uwaga – herbata, kawa, soki nie są traktowane przez organizm tak, jak woda. Rozpoczynają się procesy trawienia. Pisząc „woda” mam na myśli wodę.

Gdy pijesz mało wody, kwasy i toksyny nie są rozpuszczane i odpowiednio wydalane. W związku z tym, następuje zakwaszenie organizmu i czerwone krwinki (które transportują tlen w organizmie) sklejają się i tlen nie jest skutecznie rozprowadzany. Organizm, aby dotlenić organizm zwiększa ciśnienie krwi. Notoryczne zwiększanie ciśnienia może prowadzić do nadciśnienia. Aby zmniejszyć zakwaszenie organizmu, przede wszystkim pij dużo wody. Czerwone krwinki będą funkcjonować osobno i skuteczniej rozprowadzać tlen (tu polecam zrobić sobie badanie żywej kropli krwi). A wygląda to tak (po lewej sklejone krwinki, po prawej odseparowane)

Brak ruchu

Jeśli pracujesz przy komputerze, niewiele się ruszasz, to najprawdopodobniej brak ruchu, a dokładnie brak TLENU jest druga główną przyczyną Twojego zmęczenia. Druga rada – dotleń organizm. Można to zrobić kilkunastominutowym spacerem, szybkim chodem, albo szybciej – biegiem, 50. przysiadami, 30. pompkami. W ten sposób nie tylko zwiększysz ilość tlenu w płucach, ale dzięki zwiększonemu ciśnieniu rozprowadzisz go po ciele.

Niewiele osób o tym wie, że najlepszym sposobem na podniesienie testosteronu w ciele jest ćwiczenie nóg. Wielu facetów ćwiczy na siłowni górną część ciała chcąc zaimponować płci pięknej, a zapominają o tym, że kobiety najbardziej kręci męskość sama w sobie. Męskość w wymiarze fizycznym to testosteron. A wydzielanie testosteronu zwiększasz ćwicząc nie górną, a dolną część ciała. Z aspektu filozofii wschodu, peirwsze 3 czakry odpowiadają za siłę, ficzyność, pewność, stanowczość. A te właśnie czakry ćwiczysz głównie przez ćwiczenie dolnych części ciała – główne nóg.
Najlepszym sposobem na szybkie ćwiczenie nóg to przysiady i bieganie. W pracy możesz zrobić 30 przysiadów. Po pracy możesz biegać. Będziesz miał znacznie więcej energii.

ODDECH
Jeżeli nie możesz wykonać ćwiczeń, dobrze jest chociaż zrobić ćwiczenia oddechowe. Świetnym sposobem jest jogiczny „oddech ognia”. Jest to bardzo szybki, silny oddech, niesamowicie dotleniający organizm.
http://www.youtube.com/watch?v=2ThMAJfiR5M&feature=related
(nie musisz tego robić z językiem na wierzchu 🙂 Chodzi o sam oddech – zwróć uwagę, że jest szybki, i mocny). Podczas jego wykonywania skup się na pępku – za każdym razem, gdy robisz wYdech mocno przyciągnij pępęk, siłą mięśni, do kręgosłupa. Wystarczy 1. minuta porządnie wykonanego oddechu ognia dla silnego efektu.

Inną opcją jest ćwiczenie oddechowe, które promuje Tony Robbins. Bierzesz wdech X czasu, trzymasz oddech 3*X i wydychasz w czasie 2*X. A więc, jeśli przyjmiemy za podstawową jednostkę 5. sekund, to będzie to: wdech przez 5s, trzymaj przez 15s, wydech przez 10s. Powtórz ćwiczenie 3-5 razy. Fajne efekty 🙂

Inna, ostatnio bardzo promowana opcja, to krótka drzemka, tzw. „power nap”. A więc kolejna rada – krótki, ale intensywny sen. Znajdujesz miejsce, gdzie nikt nie będzie ci przeszkadzać. Ustawiasz budzik na 20 minut i odpływasz. Dzięki takiej krótkiej drzemce niesamowicie zwiększa się Twoja koncentracja, uwaga i skupienie, ponieważ pozwalasz swojemu ciału dotlenić mózg.

Aby zasnąć jak najszybciej, proponuję wykonać ćwiczenia hipnotyczne polegające na rozluźnianiu poszczególnych części ciała, jedna po drugiej. Zacznij od rozluźniania stóp, po czym skup się na łydkach, kolanach, udach, itd. aż dojdziesz do czubka głowy. Rób to bardzo powoli. Możesz też stosować tę metodę, jeśli masz wieczorem problemy z zaśnięciem. Pomaga ona w koncentracji uwagi i odrzuceniu wszelkich myśli, które mogą przeszkadzać przed snem. Gdy złapiesz się na tym, że Twoja myśl podążyła w innym kierunku, nie przejmuj się, po prostu wróć do danej części ciała i kontynuuj.
Więcej informacji znajdziesz tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Power_nap
Mówi się, że takich drzemek powinno się robić kilka razy w ciągu dnia. Daje to większe efekty, niż wypicie kawy. A przede wszystkim – nie ma skutków ubocznych. Pytanie tylko, czy masz możliwość zdrzemnięcia się w ciągu dnia.
Czasami lepiej jest odpocząć przez 20. minut i zebrać siły do intensywnej, wytężonej pracy, niż męczyć się przez kolejnych kilka godzin.

Notoryczne zmęczenie w pracy

Główne powody notorycznego zmęczenia w pracy – za duża ilość kofeiny. Każda kawa, yerba, herbata początkowo pobudza, ale zawsze musi przyjść wyrównanie. Jeśli oczekuję od siebie wydajności dzięki kofeinie, to jakimś kosztem. Po pierwszym kopie przyjdzie wielki dół – czas na rekonwalescencję. Sposobem, aby to zminimalizować jest wypicie dużej ilości wody. Sprawdziłem – działa.
Mówi się, że po jednej filiżance espresso należy wybić duży kubek czystej, niegazowanej wody, aby organizm miał wystarczającą ilość płynów na wyrzucenie kawy z organizmu.

Ogólne niewyspanie

Nie dziw się, że jesteś zmęzczony, jeśli położyłeś się spać o 2. w nocy i wstałeś o 6. Podstawą jest porządne wyspanie się.

Przejedzenie

Nie dziw się, że jesteś zmęczony po obiedzie. Organizm rozpoczyna trawienie i większość energii kierowana jest do żołądka. Jeśli jesz ciężko (mięso, smażone potrawy) i dużo, będziesz zmęczony bardziej niż po zjedzeniu lekkiego, niewielkiego posiłku. Jeśli chcesz pracować intensywnie – warto o tym pomyśleć.

I w końcu… NAJWAŻNIEJSZE:

Aspekt psychologiczny.

Notoryczne zmęczenie

Tak naprawdę, nie chodzi o to „dlaczego nie mam energii?” w ogóle. To pytanie jest trochę zgubne. Skup się raczej na pytaniu „Dlaczego nie mam energii na rzecz X?”, „Dlaczego nie mam energii właśnie na to?”.
Zauważ, że na pewne rzeczy w życiu energię znajdujesz zawsze. Nagle zapominasz jak zmęczony byłeś i oddajesz się całkowicie rzeczy, którą właśnie robisz. Czasami godzina nie ma znaczenia. Jest 3 nad ranem a ty działasz pełen pasji. Czasami budzisz się o 5, bo tak bardzo chcesz zrealizować jakiś plan. Dlaczego akurat na tę rzecz masz energię i chcesz ją robić, a nie masz energii na inne zagadnienia?

Odpowiedz sobie na proste pytanie – Czy robisz w życiu to, co kochasz?

Brak energii

„Muszę wypić kawę! Muszę, muszę!”. Muszę dobrze wypaść. Gdy coś musisz, tzn. że jest to wołanie pierwszej czakry (która musi coś mieć, zdobyć – to świadomość bardzo niskiego, zwierzęcego poziomu). „Musisz mieć” energię, by dobrze wypaść, by szybko pracować. Nie możesz sobie pozwolić na niewyspanie, niedyspozycyjność. Musisz być perfekcyjnym robotem systemu. Musisz. Pijesz więc kawę, bo głęboko wierzysz, że matrix, w którzy żyjesz jest w 100% prawdziwy. Wierzysz w to, że MUSISZ coś osiągnąć. Że POWINIENEŚ być szybki, wydajny, efektywny. Pijesz więc kawę za kawą i coraz bardziej zaciskasz na sobie pętlę systemu. „Matrix” staje się dla Ciebie coraz bardziej rzeczywisty. Zapominasz o swoich prawdziwych pragnieniach, potrzebach, o tym Kim jesteś naprawdę.

Gdy robisz w życiu to, co kochasz, nie masz problemu z energią. Ona płynie naturalnie.
Problem zaczyna się w momencie, gdy nie jesteś usatysfakcjonowany tym, co robisz na co dzień. Możesz wtedy czuć, że nie żyjesz pełnią życia. Można by rzec, że twój organizm czyni cię celowo zmęczonym, abyś nie robił tego, co nie sprawia ci radości i satysfakcji. Twój organizm mówi ci każdego – nie tędy droga. Zajmij się tym, co cię pasjonuje, rajcuje, kręci, przy czym się zapominasz, odpływasz i nie wiesz kiedy minęło ostatnie kilka godzin.
Dopiero wtedy, gdy nie jesteś kontent z własnego życia, z własnych wyborów pojawia się brak wewnętrznej energii (wypaliłeś ją brakiem zgody na otaczająca cię rzeczywistość) i dopiero wtedy (gdy już nie mamy wewnętrznej energii) potrzebujemy jej uzupełnienia z zewnątrz. Dopiero wtedy sięgamy po kawę, herbatę, redbulla…

Gdy robisz coś, czego nie chcesz, tworzysz we własnym umyśle wewnętrzny konflikt. „Powinienem robić coś innego”, „To nie dla mnie”, „Wypalam się”. Przyczyna tkwi w twoim wnętrzu – w twoich myślach. Gdy masz brak akceptacji na otaczającą cię rzeczywistość, tworzysz wewnętrzny konflikt i blokujesz naturalny przepływ energii. W wyniku tego czujesz się zmęczony.
Co więcej, tracisz olbrzymią porcję energii na myślenie (czego NIE chcesz), zamiast przelać ją na działanie (czego CHCĘ).
Rzeczywistość pokazuje – pracujesz w firmie X, na stanowisku Y. Nie ma w tym żadnych emocji. Dopiero wewnętrzny brak zgody na tę rzeczywistość wysysa z ciebie energię. Tak naprawdę – sam ją wysysasz, decydując się na brak zgody na to, co jest (na fakty).

Koncepcja ofiary

Ofiara, która domaga się energii z zewnątrz, a nie czerpie ze swojego wewnętrznego źródła. Ofiara błagająca o dodatkowe źródło energii z zewnątrz, jakim jest kawa, redbull, herbata. Chcesz więcej, bo sam nie masz w środku. Rozwiązanie (na szybko, bo nie mam teraz czasu pisać w detalach) – więcej ruchu tlenowego (szczególnie dla nóg i brzucha, np. bieg, brzuszki), pozytywnego myślenia. Wiara w siebie, własne możliwości. Widzenie świata w jasnych, pozytywnych barwach, robienie tego, czego najbardziej pragniesz w życiu. Jeśli na co dzień robisz coś, czego nie lubisz, organizm będzie cię sabotował, będzie celowo odbierał ci energię, abyś więcej tymi rzeczami się nie zajmował. Odbierając ci energię ochrania ciebie.

Rób więc to, co kochasz.
Łatwo powiedzieć prawda? Więc – do roboty!

Brak akceptacji

Kawa jest potrzebna, gdy uważamy, że powinniśmy być szybsi, bardziej wydajni, niż jesteśmy w danej chwili. Czasami jest to konieczne, a czasami warto sobie zadać pytanie – „Po co tak pędzę? Gdzie biegnę?” Czy warto ścigać świat, jeśli czuję w głębi, że nie do końca jest mój? Czy warto w ogóle wierzyć w ten sztuczny świat pędzący do nikąd? Czy chcesz być trybikiem wielkiej maszyny czy człowiekiem wolnym? Wolność zakłada wolność. Trzeba by WOOOOLNYM (w sensie prędkości), aby być WOLNYM. Ludzie pędzący nie są wolni, ponieważ wciąż gonią króliczka. W dodatku nie swojego króliczka. Gonią marzenie, które im sprzedano i w które uwierzyli.
Wierzą w to, że gdy kiedyś go dogonią będą mogli nagle zwolnić, aby stać się wolnymi. Nie tędy droga. Czasami warto brać życie tu i teraz. Czasami warto zwolnić wcześniej niż wtedy, gdy ciało daje nam raka w ramach podziękowania za prędkość, którą sobie fundujemy.
Pozwól sobie na bycie wolnym. Pozwól sobie zwolnić. Pozwól sobie czasami nie przyjść do pracy. Weź L4. Pozwól sobie nic nie robić, gdy jesteś zmęczony. Połóż się, poczytaj książkę, obejrzyj film, a najlepiej – nie rób nic. Naucz się nie robić nic, aby zacząć żyć w prawdziwej wolności.