Świadomość

Gdy mężczyzna nie realizuje się w Wielkim

Podziel sie z innymi:

GDY MĘŻCZYZNA NIE REALIZUJE SIĘ W WIELKIM

Jeżeli mężczyzna nie realizuje się w wielkim… w tym, co gra w jego Sercu, w jego duszy, chęci pomocy innym, tworzenia czegoś wielkiego, wizji, i realizowania tego…

to mężczyzna będzie się ZAPADAŁ…

zapijał…

zanikał…

Będzie wkuriowny, że ktoś mu truje dupę, a on sobie wygodnie chce odpocząć.

W sednie wszystkiego – on odpuścił swoje wielkie Serce.

On odpuścił swoją wielką realizację.
Realizację jego prawdziwego.

MUSISZ REALIZOWAĆ SWOJE WIELKIE MARZENIA.
Musisz realizować swoje serce.

Rób to, co Cię ciągnie.
I z tym, których podjar Twoja wizja.

Mężczyzny wielkie Serce jest od kreacji. Od tworzenia.

Od poznawania nowego, z ciekawością sprawdzania, penetrowania i realizacji.

Bez tego, mężczyzna UMIERA.

Gnije.

Udaje, że żyje.

Ale brzuszek rośnie.

I filozof ustny też.

Dużo ma do powiedzenia na wszelkie tematy.

Tyle że… w ogóle nie chce się z nim przebywać.

Tylko on myśli, że jest zajebisty.

A wszyscy od niego odchodzą, bo gada coś pod nosem, ale tylko wymądrza siebie.

**

Ludzie lubią mężczyzn radosnych. Z pasją. z życiem. Z ogniem. Którzy mają ogiń, ale wiudzą też innych.

W zabawie – jako efekt tej spotaniczności i luzu, który przez Ciebie przepływa.

**

Kobieta nie jest mu potrzebna do szczęścia.
On nie uwodzi. Nie zdobywa. Nie musi.

Jego kobieta jest u jego boku, bo go Kocha. Akcetuje. Lubi go prawdziwego.

A on szanuje Ją – jako człowieka.

Nie jak przedmiot seksualny. Ale gdy kobieta podziwia wyraz mocy mężczyzny.

Jego kreatywność. jego pomysł, jego wybuch realizacji.

BĘDZIE ZA NIM SZŁA, bo wie, że on ma Moc.

A on przytuli Ją do swego Serca.

**

MĘŻCZYZNA SIEDZĄCY W DOMU KAPCIANIEJE

Nawet jeśli wytworzy sobie ładne gniadko w domu, to jeśli z tego domu nie będzie wychodził, nie będzie zapraszał, nie będzie realizował (huk wie dokładnie co… Too się okaże dopieo ZA ruchem), to i tak się będzie zapadał – w depresji (niezdiagnozowanej oczywiście).

Bo ta depresja to poddanie. Poddanie się marazmowi. Tego, że „tak już musi być”. „Ja tam mam”, „i tak umrę”, „nie moze być inaczej”, „mam przecież żonę, psa, dzieci, koty”

Jeśi miałoby być inaczej, to przecież „musiałbym ją zdradzić”. Bo tam na zewnątrz jest ogień, jest PASJA w tej innej kobecie.

Nie.

PASJA JET W TOBIE. W ogniu realizacji własnej mocy.

W głośnym krzyku własnej duszy. W głośnym wyrażaniu bicia swego Serca.

Żyj Mężczyzno!

Realizuj się! Idź tam, gdzie czujesz ogień. Wyjdź. Zrób. Nie siedź w domu.

A gdy już zdobędziesz ten OGIEŃ, wróć do domu. By załaknąć miękkośći, ciepła i bycia.

***

Mężczyzna niezrealizowany na zewnątrz będzie OSKARŻAŁ SWOJĄ KOBIETĘ o cierpienie.
O to, że to wszystko przez Nią. Że nieadna, że źle gotuje, że coś powiedziała.

A tak naprawdę, to ON nie chce CHWYCIĆ własnego OGNIA.

Boi się.

Bo to wymagałoby wyjścia.

Wyjścia do ludzi. Wyjścia w nieznane.

Z zabawę. W przygodę.

Niech moc w naszym Sercu. Niech kontakt ze Sobą. Niech nie obwinianie kobiety o własne nieruszanie się z miejsca.

**

Nie ma potrzeby być złym. Jest potrzeba iść i realizować siebie.

A CO to jest?

Nie wiem – po prostu Idź i Sprawdś.

Wyjdź. Wyjedź.

Ale nie wyjedź i nieruchomiej. Ale wchodź w interakcje z ludźmi.
Wchodź całym dobrym Soba w piękno, które możesz rozniecić.

**

Nie wymyślaj. Nie czytaj – co warto albo co modne.

Pokaż swoje Serce. Pokaż kim jesteś NAPRAWDĘ.

Kto Gra Ci w środku?

Jaka moc tam drzemie?

Gdzie dzikość i szarpanie? Meskie czochranie się, przepychanie….- jak przyjaciee – w bliskośći. W MEGA bliskości, w zrozumieniu.

My RAZEM – tacy jak jesteśmy prawdziwi – naturalni i spontaniczni.

Nie gennralizujący, nie mówiący ze swojego strachu, ale mówiący z UCZUCIA – „słuchajcie, ja to robię tak”, „ja to widzę tak”.

„Mam takie odczucie, że jesteś większy niż To, co mówisz”. Że masz w sobie Moc! Masz DZIKUSA W SOBIE!

I on Cię lubi, a ty Jego. Ty i DZIKUS to wasi współbratymcy – to Wasza wspóna DZIKOŚĆ. Zabawa, podskoki, biegi i rąbanie drewna.

MY – RAZEM. JA I MÓJ DZIKUS. TY I TWÓJ DZISKUS. MY DZIKUSY RAZEM. Słyszysz? RAZEM.

W totalnej otwartości – bez maskowania się i ukrywania swoich lęków.

Jasne mówienie – „słuchajcie – ja się boję tego”, „jak wy sobie poradziliście z tym tematem?”. „Możecie mi rozjaśnić ścieżkę? Nie wiem teraz gdzie pójść, czuję marazm”, coś bym chciał, ale nie wiem co”

I upajaj się swoją ZAJEBISTOŚCIĄ.
Ale nie zajebistością, abym umniejszyć drugoego mężczyznć (bo boisz się wyrazić siebie – ).

MĘŻCZYZNO – TY SIĘ BOUISZ WYRAZIĆ, ŻE MASZ JAKIŚ DEFEKT.

Musisz być przecież idealny. I SAM sobie radzić ze wszystkim.

I – zobacz – jeśli tak wszyscy będziemy sobie radzić SAMI ze wszystkim, to NIGDY NIE STWORZYMY KOMUNY, nigdy nie stworzymy BRATERSTWA, nigdy nie stworzymyt bliśkości – w zrozumieniu, że KAŻDY NAS JEST WINNYM MIEJSCU.

I nie wolno dawać rad. Ale POCZUĆ najpierw, usłyszeć trud tego mężczyzny. Pomyśleć, co można z tym zrobić.
I poradzić mu.

Ale nie w poradach wujka Heńka, ale w miłości – „słyszę Twój ból”, „widzę jak się mężczysz”. „chodź, pójdziemy razem w góry – tylko Ty i ja”. „I sobie pogadamy”.

„O tym co trudne, o tym jak ja obie z tym poradziłem. O tym, że masz we mnie wsparcie”.

Ale STARY….. tylko pod warunkiem, że CHCESZ.

Jeśli Ty mówisz, ze sobie sam ze wszystkim poradzisz, to budujesz mur. Mur chiński i z tobą będzie można rozmawiać tylko zza paliasdy. A to nudzi. A to męczy. A to jesteś OBCYM gościem. A to męczę się z Tobą. Bo jesteś nieprawdziwy.
A ja chcęm bys był prawdziwy.

Byś był sobą. Byś pokazał mi kim jesteś. Co lubisz.

Dopiero, gdy jesteś prawdziwy i powiesz mi z czym sobie nie radzisz – zaczynam Tobie UFAĆ.

Bo wiesz co? Mam tak samo.

Też nie ufam. Też się boję. Też nie wiem co jutro.
Też mam problem z kobietą, też mam problem w domu.

Też nie wiem czasami co zrobić. Rozumiesz? Znasz to?

Spotjmy się więc… Zapraszam Cię – do wspólnego kontaktu.

Bądźmy razem. W sile, ale i słabości.

Wiesz dlaczego – bo my po prostu w tym mocnym i tym trudnym JESTEŚMY PODOBNI DO SIEBIE..

Jesteśmy tacy sami. Mamy te same bolączki męskie, rozedrgania, wątpliwości.

Czasami wiemy czego chcemy, a czasami nie.
Czasami nami nosi, a czasani położylibyśmy się na ziemi.
I już zmęczeni jesteśmy tą harówą.

**

Jeżli się NIE zjednoczymy, to będziemy udawać, ze jesteśmy samowstarczaklni. Osobni.

Ake wiesz co – tak się nie da żyć. Tzn. da się, ale wtedy chodzisz z podminowaniem – z wkurwem.

I myslisz, ze to wkurw na pracę, na żonę, na dziecko.

A tak naprawdę – to wkurw na to, że nie jesteś ***PRAWDZIWY***.

Że nie wyrażasz glosu własnego Serca. Głos własnej Miłości. Wlasnego Ognia.

**

Ale co to znaczy być prawdziwym?

Uwierz mi – to nie KRZYCZENIE, to nie wyśmiewanie, to nie wyszydzanie, to nie krytyka czyni Cię POTĘŻNYM.

Gdy krytykujesz innych, ludzie chcą się od Ciebie odsunąć. Nie lubią Cię.

No i co z tego, że masz władzę.

Skoro nikt Cię nie lubi…

I umrzesz tak – nielubiany.

Chcesz tego?

Pytanie czy masz odwagę zaprezentować swoje serce.

NIE TYLKO TO POTĘŻNE.

Ale te i to zranione.

W płaczu – przy innych mężczyznach. TO NIE GEJOWSKIE!

To prawda, którą masz we własnym Sercu. To wrażliwość, to strach, to moc – to wszystko co tam siedzi.

Pokaż siebe prawdziwym. CHCEMY CIĘ POZNAĆ!

Jesteś CUDOWNY W ŚRODKU. I wiem to, bo JESTEŚ MĘŻCZYZNĄ.

A mężczyzna jest cudowny. W swojej dziskości, obliczalności, zaskoczeniu. mocy, rozpalebniu ognia tego, co Cię w środku JARA!

Kocham Cię Mężczyzno. I tak… nie boję się tego powiedzieć. Bo ja wiem, że moja Miłość nie jest gejowska. Ona jest zrozumieniem KTO JESTEŚ TY.

Moja Miłość to widzenie twojego trudu. Opowiedz – zwierz mi się – z czym Ci ciężko. Ja mam miękkie, dobre Serce. Nie wyśmieję Cię. nie wyszydzę. Nie będę oczekiwał, aż pochwalisz się swoim nowym osiągniąciem. To też jest fajne.

Ale powiedz mi też o swoich smutkach, powiedz o swoich tęsknotach. Powiedz za czym płaczesz?

Do kogo chciałbyś się przytulić?

Ja jestem mocny. Przytulę Cię. Kocham Cię.

Bo wiem, że jesteś MĘŻCZYZNĄ w środku.

A bycie mężczyzną to ODWAGA. Nie tylko napierdalanki, nie tylko wpierdolenie innemu.

Nie napierdalanie się na politykę. Stary… to jest słabe. Ujeźdżasz tylko swoją własną chęć bycia wielkim i posiadania racji.

Bycie mężczyzmą to też ODWAAGA mówienia o swoich słbościach.

Czy myślisz, że ja Cię wyśmieję, wyszydzę?

Nie. Bo mam dstęp do tej miękkiej części we mnie, która wie, że jest delikatna. I bo się pokazać. Boi się, bo boi się zranienia. Ataku, krytyki, oceny.

***

Czy myślisz, że będę przyklaskiwał Twoim pustym podbojom?

Ne – nie będę. I jeśli masz chęć ciągłego chwalenia się swoimi osiągnięciami, a prz tym nie pokazujesz mi swojej MIĘKKIEJ strony, to ja CI NIE WIERZĘ.

**

Bo nie ma mężczyzny, który jest zasze Mocny. Zawsze w sile. Zawsze z pomysłem, zawsze z rozwiązaniem.

Czasami po prostu NIE WIEMY..

I wtedy warto się spotkać razem.

Chodźmy do lasu, chodźmy w góry.

Pogadajmy. Pobądźmy ze Sobą.
Możemy nawet NIE NIE MÓWIĆ.

Ale i tak wierzę że coś wypłynie – pod warunkiem, że nie będziesz blokował swoego lęku, swojej niepewności.

CZY TY WIESZ JAK TO WIDAĆ, ŻE PRÓBUJESZ ZAKRYĆ COŚ W ŚRODKU, COŚ NIEWYGODNEGO?

Wtedy nagle zaczynasz być GŁÓSNY, zagadywać, nie dopuszczać do głosu drugiego.

A dlaczego nie chcesz go widzieć?
Bo on Ci pokazuję prawdę – zayważysz to po tym, że chgcesz go skrytykować. Że chcesz go oetykietować. Obgadać przy innych.

Tak, obgadaj – znów będziesz czuł się w „mocy”… A;e to ni jest MOC. To pseudo-moc.

To utrzymywanie swoich przekoań w starym – aby się nie zmieniać.

Bo ból zmiany jest POTWORNY.
Musiałbyś nagle odpuścić ze srarego.
Jeśłi chcesz.

**

MĘŻCZYZNO, JESZCZE NIE WIESZ JAKA POTĘGA W TOBIE.

Do ilu wielkich i pięknych rzeczy jesteś zdolny.

Do pisania, tworzenia, grania, realizacji. Realizacji swojego Ognia.

**

Spójrz w Siebie. Wyjdź z domu. Skontaktuj się z Sobą.
Zobacz, czego pragniesz. Czego potrzebujesz.

I zrób TO!

DO jasnej cholery – ZRÓB TO!

Jeśli chcesz spotkać się z przyjaciółmi – zrób to, jeśli chcesz obejrzeć film w domu – zrób to.

Po prostu sprawdzaj NA CO MASZ OCHOTĘ – w DANYM MOMENCIE.


Bo to Ci pokaże Twój ogień. >>>KOLOR<<< TWOJEGO OGNIA.

Czy bardziej lubisz spotykać się ludźmi? Czy może gotować dla rodziny? Czy przerzucać żagiel na jachcie?? Czy zabrać swoję kobietę w super przygodę, na którą TY masz WEWNĘTRZNIE OCHOTĘ?



Ona podąży za Tobą – Bo ogrzeje się Twoim ogniem.
Twoją pasją. Twoją dzikością.



A jeśłi nie ma w Tobie ognia.. Jeśli tli się tylko mautka cząstka… prawie martwa…

to znak, byś o Siebie zadbał…


BARDZO znak… abyś o Siebie zadbał.

Poszukał Wewnętrznego wołania. To wewnętrzne wołanie to GŁOS TWOJEJ DUSZY!



TO JESTEŚ PRAWDZIWY TY!



Z tym ubisz i jaki jesteś. Znasz siebie?



Znasz siebie z takie strony?



Masz chęć siebie poznać ze strony KOCHAJĄCEGO życie?

A kochasz życie wtedy, GDY REALIZUJESZ TWÓJ WEWNĘTRNY OGIEŃ – to, co KOCHASZ robić. To, na co masz chęć (bez ROBIENIA KRZYWDY INNNYM!!.

**

Byś nie tylko siedział w pracy i robił to, co MUSISZ lub to, co TRZEBA, ale byś – chociaż po godzinach – ROZNIECAŁ SWÓJ OGIEŃ.



Co lubisz? Co lubisz? Co lubisz????

Gdyby tak… nikt nie patrzył???? Co byś chciał? Co byś dał?

Co byś zrobił?

Na razie potrenuj to w pojedynkę. W samotności.

A później poszerzaj to o innych. Na początku małe grupki, później większe. Ale stopniowo.



Pokazuj Kim Jesteś. PRAWDZIWY.



Gdy będziesz już wiedział, czego chcesz w danej sytacji, co lubisz…

To wtedy będziesz mógł potrenować, próbować pokazać SIEBIE (to, co LUBISZ) – przy INNYCH.

Na razie nie trenuj wśród innych, jeśli zakorzenienie własne w tym co lubisz, jest u Ciebie dość kruche. JESZCZE..


Oni wtedy powalą Cię na łopatki. Wyśmieją. A właściwie – nie wyśmieją – oni po prostu wyrażą siebie. Swoje poglądy, swpoje przekoania – z własnego filtra, z własnych trudów, z włąsjego lęku. A TWOIM ZADANIEM JEST OBRONIĆ SIEBIE – SWOJE WARTOŚCI, SWOJE PREKONANIA, SWOJE CHĘCI.



I przyznania się, że może czegoś nie wiesz. Ale to też jest ok.



Dlaczego miałbś wszystko wiedzieć?



ODWAŻNY MĘŻCZYZNA TO TAKI, KTÓRY MA ODWAGĘ POWIEDZIEĆ, ŻE >>> NIE WIE <<< .

Boo… nie zawwsze pirzeciesz wiesz. Nie zawsze masz janość. Nie zwsze masz wglądyu. Czasami jesteś zagubiony i nie wiesz co zrobić.

I odbiera Ci to energię. I nie chce Ci się pisać, czytać.. u w ogóle – po co to wszystko?



„Przecież jestem typ beznadziejny”, „i tak mi nie wychodzi”, „i tak jestem zmęczony”, „i tak nie wiem”. „I tak mam dość…”

No i…. nie wiem… TRWAJ W TYM NIE WIEM.



I oddychaj. Sprawdź co robi WDECH POWIETRZA do Twoich płuc, gdy masz w sobie „nie wiem”.

I bierz powietrze. Głęboko do środka.



Mimo że się BOISZ. Mimo, żeś mały, bolesny, nieumiejący…

Zobacz to w sobie. Poczuj ten płacz. Poczuj tę MĘKĘ.


Poczuj gdzie jestes. I bierz oddech w płuca. Zamkknij oczy i zatrzymaj się.


Wyjdź w naturę, zamknij oczy, połóż ręcę na sercu, weź powolny, głęboki wdech. I sprawdź CZY UMIERASZ?


Boisz się… ale wdech. Oddychasz.


Boisz się…. ale na to patrzysz. Boisz się, bo nie wiesz co…, ni ewiesz jak…. Nie wiesz czy poprawnie… czy dobrze…


Ale to nie ma znaczenia.

Po prostu bądź. I oddychaj.


Nie robisz tego dla nikogo innego.
Robisz to dla SIEBIE.


By ŻYĆ.


By CZUĆ siebie.


Swoje DZIKIE serce.


Czasami przerażone, czasemi niewiedzące, czasami zalęknione.


NIe szukający aproboaty. Ni szukający poklasku i uznania.
Zauważanie, że to przerażenie jest we mnie.


Że ja się AUTENTYCZNIE BOJĘ.


Niby jestem mężczyzną, a jednak się boję…


I drżę w środku,bo nie mogę kotrnolować rezultatu. Nie wiem co powiecie, co zrobicie, co poczujecie.


I boję sie,że ktoś zobaczy, że się boję. A przecież „ja nie mogę opkazać, że się boję:”.


Więć lepiej grać twardziela i zamykać się w kokonie —- DO WIDZENIA MĘŻCZYZNO — zmarłeś. Już Ciebie nie ma.


Bo nie egzystujesz. Nie pokazujesz swojego bólu. Tego, że się boisz.. Bo co inni powiedzą?


*****


Dlaczego o tym piszę?

Bo wiem, ze mam tak nie tylko Ja. Na jakimś poziomie mowię o uniwersalnej prawdzie nas wszysctkich mężczyzn.


Nas podobnie boli.

Nas podobnie wkur*wia.

podobnie nie radzimy spbie z wieloma tematami…


Tu jesteśmy podobni.


***


Jeżeli masz chęć SPOTKAĆ SIE.
Z nami, MĘŻCZYZNAMI.


Napisz. Ja jestem z Wrocławia lub Katowic (zależnie gdzie jestem). Możemy się spotkać. Chętnie się spotkam.


Możemy wyjść do lasu. Możemy. Chodźmy gdzieś razem. Pogadajmy. Zobaczmy co tam w NAS. Jaki kolor płomieni nas ŻYJE? Co się tli? Co płonie? Co chce zostać wyrażone?


Dawaj. Napisz. Powiedz – czego potrzbujesz.


Ja chcę tego też, więc otwieram się zarówno na Męskie prowadzenie, jak i NIEWIEDZĘ, niepoadność, nieperfekcyjność, nieidealność.


Masz też tak? Napisz.
lub jeśłi chcesz, skomentuj.


Pozdrawiam Cię serdecznie. Niech Bóg błogoslawi Twoje MĘSKIE SERCE.


NIECH BÓG BŁOGOSŁAWI NASZE MĘSKIE SERCA.