Dusza, Rodzina, Świadomość, Związek

Gwałt emocjonalny

Podziel sie z innymi:

Gwałt powszechnie jest kojarzony z fizycznym atakiem na drugiego człowieka. Mało kto jednak zauważa, jak często gwałci drugą osobę emocjonalnie i psychicznie. Od gwałtu emocjonalnego, do gwałtu fizycznego już tylko jeden, mały krok…

Gdy narzucasz drugiemu człowiekowi swój sposób myślenia (bo przecież jest jedyny słuszny) gwałcisz go. Przekraczasz siłowo jego granice i perswazją lub emocją (np. podniesionym głosem lub wywoływaniem poczucia winy) starasz się na siłę zmienić jego sposób myślenia lub postępowania.

Pamiętaj, każdy człowiek jest na innym etapie, w innym miejscu. Być może kiedyś zrozumie co chcesz mu przekazać, ale on musi do tego dojrzeć. Gdy starasz się przyspieszyć ten proces, dokonujesz na nim gwałtu, ponieważ on tego w tym momencie tego nie chce. Nie chce Twojej pomocy. Tylko Tobie się wydaje, że wiesz lepiej. A prawda jest taka, że być może z innego powodu, który zupełnie nie przyszedł Ci do głowy, on ratuje sobie życie.
Gdy człowiek jest na coś gotowy i pragnie zmiany, SAM wyciągnie do Ciebie rękę.

Wzorce emocjonalne

Skąd bierze się ta potrzeba gwałtu – naruszania granic drugiej osoby?
Ano stąd, iż wychowano Cię stosując emocjonalne gwałty. Rodzic zawsze wie lepiej. „Dziecko trzeba wychowywać twardą ręką”. „ja znam receptę na życie”. Problem polega na tym, że każdy z nas jest inną duszą i z tego też powodu dziecko NIGDY nie będzie takie samo jak rodzic. Będzie podobnie uwarunkowane, ale jej wnętrze zawsze było i będzie inne.

Jedynym sposobem dla rodzica jest zaakceptowanie piękna odmienności i wyjątkowości. Co takiego cudownego ma Twoje dziecko, czego nie masz Ty? Z czym unikatowym przyszło na świat? Podziwiaj je i słuchaj.

Ze słuchaniem rodzice często mają problem, ponieważ zakładają, że ich wersja życia jest jedyną słuszną. Że dzieci są jak glina, którą formuje się na własną modłę.

Dlatego też rodzic nie słucha, tylko gada. Gada o swoim. Sam jest małym dzieckiem, który musi udowodnić, że istnieje i jest coś warte. Kto jest dzieckiem w tej relacji, hmm?

Drugi człowiek jest unikalną duszą z odmiennymi cechami i predyspozycjami, których Ty nigdy nie miałeś i mieć nie będziesz. Ciesz się z odmienności i przestań zagadywać swoje dziecko. Słuchaj go, bo jest w wielu aspektach mądrzejsze od Ciebie. A już na pewno ma własną ścieżkę życiową, którą być może Tobie ciężko byłoby zaakceptować.

„Mój syn powinien zostać prawnikiem”. Czy będziesz kochać jego odmienność, jeśli będzie gejem barmanem? Czy będziesz kochać córkę, jeśli postanowi puszczać się co tydzień z innym facetem, aby poznać życie? Albo też zostanie zakonnicą? Co takiego innego musi zrobić, nie mieszczącego się w Twoim modelu świata, abyś je odrzuciła (czytaj: aby ona przetestowała Twoją otwartość na Miłość)?

Czy wciąż będziesz je kochać??? Gdzie teraz podziała się Twoja Miłość?
Zastanów się – czy kochasz drugiego człowieka, czy własne wyobrażenie na jego temat albo własne niespełnione ambicje, które przelałeś na dziecko?

Nic się nie stało…

Uczymy się gwałtów już w pierwszych latach swojego życia. Jak często w dzieciństwie po tym jak się uderzyłeś, słyszałeś „Nic się nie stało! Nie płacz.”. Oczywiście, rodzice chcą dobrze, jednak nie zdają sobie sprawy, że uczą dziecko negacji własnych odczuć z ciała. Ponieważ sami w dzieciństwie słyszeli „nie płacz! nic się nei stało”, nieświadomie przekazują swój emocjonalny pancerz dzieciom.
Dziecko płaczem wyraża „skoro mnie boli, to znaczy, że stało się. Potrzebuję teraz twojej obecności, bliskości i zrozumienia”. Mały człowiek otrzymuje więc podwójny komunikat: jego ciało daje mu informacje o bólu, a z drugiej strony matka mu mówi, że „nic się nie stało”. „Więc stało się czy nie? Czuję się zagubiony…”
Mama dorzuca jeszcze „Twardy bądź. Nie becz. Nie zachowuj się jak baba”. W ten sposób uczymy się podświadomie negować własną intuicję i słuchać otoczenia, które „wie lepiej” co jest dla nas dobre. Ale zastanów się – kto będzie lepiej wiedział o nas samych, jeśli nie my sami? To, co mówi moja intuicja i moje ciało jest znacznie ważniejsze od tego, co sądzą inni.

Gwałcimy innych, bo gwałcimy samych siebie

Gwałcimy innych, bo gwałcimy samych siebie. Nie wiemy gdzie są nasze granice. Nasze granice są rozmyte, bo nie potrafimy iść za głosem swojej intuicji i nie potrafimy mówić innym NIE, gdy czegoś nie chcemy.

Negujemy swoją intuicję. Dokonujemy gwałtu głową na własnej intuicji. „Chcę jednego, ale robię coś innego, bo „wypada”, „należy”, „powinno się”, „jeśli zrobię inaczej, nazwą mnie puszczalską”, „muszę to zrobić, bo już obiecałem”. Robimy coś innego niż czujemy ze społecznych wzorców, które nie pozwalają nam być sobą. Boimy się wyrzucenia z grupy, wyśmiania. Tłumimy więc własną intuicję, Nie robimy tego, co czujemy albo zmuszamy się do robienia rzeczy, których gdzieś w głębi wcale nie chcemy robić. Gwałcimy siebie i robimy coś dla innych, zapominając o własnych potrzebach. Stajemy się ładną, społecznie akceptowaną pacynką.

Ucieczka od ludzi

Jeśli czasami nachodzi Cię myśl, że musisz teraz jakiś czas pobyć sam, odizolować się, to sprawdź czy przypadkiem wcześniej silnie nie pogwałciłeś własnych granic, dopuszczając innych do siebie bliżej niż chciałeś lub robiąc coś czego nie chciałeś. Gdybyś cały czas przy innych był prawdziwym sobą, asertywnie wyrażając własne granice, nie potrzebowałbyś uciekać.

Weekend nie musiałby być odskocznią od „toksycznej” pracy. Alkohol nie byłby sposobem na puszczenie głowy i stanie się, choć na chwilę, prawdziwym sobą. Nie potrzebowałbyś go. Byłbyś w równowadze.

Gdy nie szanujesz własnych granic i pozwalasz, by inni je naruszali, gwałcisz siebie. Poznasz to po złości, która się w Tobie gromadzi. Jest jej coraz więcej, coraz więcej jej tłumisz, aż wybuchasz lub uciekasz, by nie wybuchnąć na innych. Masz ukrytą agresję.

Człowiek z okładki

Narzucasz na siebie milion obowiązków, bo „trzeba” być przecież wydajnym i szybkim. Nie pozwalasz sobie na spokój, na powolność. Gwałcisz własne odczucia. Już nawet przestałeś zastanawiać się nad tym czego potrzebuje Twoje ciało. Czy ono na pewno chce tak zapierdalać? Czy szanujesz swoje ciało? Czy dokonujesz na nim gwałtu, wymagając od niego nie wiadomo jak wiele?

Anoreksja, bulimia, ciągłe odchudzanie, siłownia 5x w tygodniu, bieganie (bo „przecież dobrze jest biegać, to takie zdrowe”), praca do późna, kawa, sztuczne uśmiechanie się…

Czy robisz to wszystko, bo gdzieś głęboko czujesz taką potrzebę i czujesz się radosny i spełniony, gdy to robisz? Czy jednak, robisz to DLA czegoś (aby coś uzyskać)? Jakiego gwałtu dokonujesz na samym sobie, aby uzyskać aprobatę otoczenia lub wymagając od siebie spełnienia społecznych super pożądanych, aktualnie modnych na rynku (kasa, wygląd, znajomi) wzorców?

To, co robisz sobie, robisz innym

Gdy tak gwałcisz siebie, tak samo gwałcisz innych. Świat w Twojej głowie to przecież jedyny świat jaki znasz. Nie znasz innego. Zakładasz więc, że wiesz najlepiej, przeżyłeś już to, przerobiłeś, sprawdziłeś, więc możesz nawracać innych. Im będzie równie dobrze jak Tobie.
Ale prawda jest taka,że Ty ich gwałcisz. Naruszasz ich granice.

Albo powiedzą Tobie STOP i dostaniesz łomot, albo wciąż będą grać ofiary (czyli osoby, które nie znają własnych granic, nie wiedzą do końca czego chcą), które pozwolą się dalej gwałcić. Ofiary to lubią. Ofiary lubią gwałty. Lubią, gdy ktoś narusza ich granice, bo sami swoich nie znają. Im częśćiej jednak Ty ich gwałcisz, tym bardziej utwierdzasz ich w przekonaniu, że oni nie muszą się zmieniać. Przecież i tak wszystko zrobisz za nich.

Często ofiara staje się katem, gdy odczuwa, że miarka się przebrała. Nagle ma tego dość i zaczyna stosować emocjonalne tortury na drugim (bo inaczej nie potrafi). „Nie będę już ofiarą, teraz cię zakatuje – pokażę Ci, kto tutaj rządzi” (polecam poczytać o dzieciństwie Hitlera).

Rozpoznaj własne granice. Sprawdź czego chcesz, a czego nie. Nie tłum swojej intuicji. Nie idź do znajomych, jeśli nie masz na to ochoty (a idziesz, tylko dlatego że wypada lub nie masz odwagi się z nimi skonfrontować, bo boisz się odrzucenia). Słuchaj swojego ciała. Rób to, co czujesz. Nie to, co mówi Ci głowa. Bez walki. Zawsze w zgodzie z sobą.