Relacje, Rodzina, Rozwój osobisty, Świadomość, Związek

Jak namówić kobietę na seks?

Podziel sie z innymi:

Mężczyzna chciałby seksu – to oczywiste. Stworzony jest ciałem, całą swoją fizycznością, aby tam dotrzeć. Poszukuje drogi najkrótszej. Najlepiej od razu do seksu, bez gry wstępnej.

Problem w tym, że to prowadzi do wykorzystania, ponieważ kobieta to nie lalka, a Człowiek. Okazuje się, że Ona nie tylko myśli, ale tak jak my, faceci, ma również swoje odczucia, oczekiwania, ambicje i trudności.

I tak to świetnie wszystko natura wymyśliła, że aby dotrzeć do tego pięknego finału, jakim jest seks, to trzeba przejść pewną DROGĘ.

Jaka to droga?
Droga przez Serce kobiety.

A aby dotrzeć do Serca kobiety, my mężczyźni musimy wydobyć pewne JAKOŚCI W SOBIE, których często nie chcemy ruszyć.

Zrzędząca baba

Kobieta to nie gorszy gatunek. Mężczyzna nie jest lepszy od kobiety. Nie jest ani lepszy, ani gorszy. Nie jest też mądrzejszy. Ani też głupszy. Jest przeciwległym biegunem tego samego.

Kobieta to nie zrzędząca baba, ale Człowiek na TYM SAMYM poziomie, ale o innych jakościach, których nie posiadasz Ty.

Dopóki gdzieś głęboko masz przekonanie (może nawet nieświadome), że kobieta jest kimś gorszym, to nie stworzysz jedności, unii, małżeństwa między tym co męskie i tym, co żeńskie.

Lustro

W relacji partnerskiej kobieta jest LUSTREM dla mężczyzny.

To druga strona TEJ SAMEJ MONETY, jaką jest Człowiek.

Nie ma rewersu bez awersu, nie ma dnia bez nocy, nie ma aktywności bez odpoczynku, nie ma yin bez yang, nie ma mężczyzny bez kobiety.

Walcząc z kobietą walczysz sam ze sobą. Kopiesz do własnej bramki, czego później będziesz żałował.

Nie możesz sobie po prostu WZIĄĆ z drugiej płci gwałtem tego, co tobie wygodne i na co masz aktualnie ochotę.

Aby DOSTAĆ, trzeba DAĆ.

W innym przypadku jest to gwałt. Oczywiście możesz w ten sposób – drogą manipulacji, oszustwa, wykorzystania, szantażu i sprytu, ale pytanie czy druga strona w relacji będzie prawdziwie szczęśliwa?
Możesz powiedzieć – „a co mnie to obchodzi? Niech sobie sama radzi, ja mam seks i jestem zadowolony”.

W takim razie, odpowiedz sobie szczerze na pytanie – gdy Twoja kobieta nie jest szczęśliwa, to czy szczęśliwy jesteś Ty?

A przecież to TWÓJ związek. To efekt Twojej produkcji, Twoich odniesień, Twoich zachowań, Twoich oczekiwań.
Jeśli chcesz prawdziwego rodzinnego spełnienia, lekkości, radości, swobody, przyjaźni i naturalności w relacji (a nie ścierania się, walki, podstępu, szantażu i ciągłej złości), to warto zastanowić się nad tym jak to szczęście ZROBIĆ.

Będziesz stale miał trudności, dopóki nie zmienisz siebie

Życie w relacji jest na tyle trudne, na ile nie chcesz się zmienić.
To kobieta – Twoje lustro – pokazuje Ci Twoje niedociągnięcia, niedomagania, miejsca, które potrzebujesz w sobie wzmocnić i zaktualizować.

Jeśli nie chcesz tego zrobić, to Ona zacznie się złościć.
I to nie niekoniecznie jest „Jej problem”. To często wynik Twojego uporu. Twoich zalanych betonem przekonań, których nie chcesz zmienić.

To tak jakby druga część wewnątrz Ciebie stale wołała – „Zmień się!”… a Ty uporczywie trwasz w swoich starych schematach, stale myśląc „nie, durna babo!”, „wiem lepiej!” i upierając się przy swoim.

Nie dopuszczasz jej intuicyjnego czucia, jej wglądów, których nie widzisz Ty. Uważasz, że to głupie. Niemądre. Próbujesz racjonalizować, logicznie poukładać tematy od A do Z, nie dopuszczając części niewidzialnej, tego, czego nie widać, tego, co nazywa się czuciem, intuicją, prowadzeniem. Ponieważ jesteś wzrokowcem, to myślisz – „Skoro tego nie widać, to znaczy, że tego nie ma”.

Jednak, aby się dogadać, dojść do porozumienia, do komunikacji (które pochodzi od słowa „komunia”, co oznacza zjednoczenie), należy najpierw ZMIENIĆ SIEBIE.

Druga strona jedynie obserwuje Ciebie i reaguje na całą Twoją osobę, i Twoje postawy. Jeśli kobieta reaguje złością, to znak, że coś w Tobie stęchło i czas wyczyścić starą maszynę przekonań, wyrzucić trupy z szafy i zaktualizować swój firmware.

Jeśli chcesz ZBUDOWAĆ małżeństwo, to zechciej dogadać się (na każdym poziomie) z kobietą.
A dogadasz się z nią nie tylko słowem, ale… zmieniając siebie. Kobieta jest tylko odbiciem Twoich żeńskich jakości w Tobie samym.

Jak namówić kobietę na seks?

Przyznaję, że ten tytuł jest prowokacyjny, ale czyż nie o to często biologicznie chodzi nam facetom?

Gdy osiągniemy ostateczne spełnienie, czujemy głęboką satysfakcję. Poczucie zdobycia, wewnętrzny spokój i harmonię.

My samce chcemy seksu, uwielbiamy go. Niemniej, drogą w tej fascynującej wyprawie po seks jest droga przez Serce kobiety.
Aby jednak otworzyć Serce kobiety, musisz nauczyć się najpierw otwierać SWOJE Serce. Dowiedzieć się czym w ogóle jest Serce i czym jest Miłość.

Naszą męską misją tu na ziemi jest nauczenie się kochania.
CELEM jest seks, ale DROGĄ jest Miłość.

Mężczyzna chce zaliczać, chce osiągać cele, ale nie chce pławić się w teraźniejszości, w zaufaniu, w rozpuszczeniu i lekkości bytu.
Aby dojść do „komunii” z kobietą (i osiągnąć CEL jakim jest seks) musi nauczyć się komunikować ze swoją żeńską częścią.
A nie znajdzie jej bliżej jak w kobiecie, z którą żyje.

To właśnie związek jest barometrem Twojej równowagi między biegunem żeńskim a męskim.
Jeśli masz trudność w związku, sprawdź harmonię miedzy yin a yang.

Jak jednak do tego poczucia harmonii i wewnętrznego spokoju doprowadzić?
Harmonia i spokój pojawia się w efekcie zrównoważenia energii męskiej i żeńskiej. Ostatecznym, kulminacyjnym efektem jest połączenie seksualne – fizyczne. A więc, wynik pełnej komunikacji (komunii) między mężczyzną a kobietą.

Kobieta mówi inaczej niż mężczyzna. Nie tylko słowem.
Mówiąc na seks „nie”, mówi Ci innymi słowy – „weź coś zrób ze sobą stary, bo już żyć mi się z Tobą nie chce”.
Aby doprowadzić do JEDNOści, zespolenia między tym, co żeńskie i tym, co męskie, potrzeba Twoich zmian (oczywiście jej zmian też, ale Twoja zmiana automatycznie wywoła jej zmianę, więc nie ma co się tym tutaj przejmować).

Ona mi nie daje

Jeśli mężczyzna żali się, że jego żona po latach małżeństwa „już mu nie daje”, to efekt jego braku zmian. Trwania w starych schematach myślowych. On chce pozostać chłopcem, a Ona nie może tego znieść.

Jeśli po prostu chcesz seksu, ale nie chcesz nic dać od siebie, to zachowujesz się jak mały, niedojrzały chłopiec, który chce zabawki.
Jeśli jej nie dostanie, wpada w płacz lub w szał.
I nie ma znaczenia, że masz 40. lat. Wciąż wpadasz w szał, gdy Ona nie chce ci „dać”.

Częste dolegliwości jak ból głowy, suchość pochwy, spadek libido i inne fizyczne zmiany genitalne to najczęściej nie efekt wirusa czy bakterii, które należy leczyć farmakologicznie, ale efekt zamknięcia NA CIEBIE. To TY powinien wyleczyć swoje podejście, dokonując zmian w sobie, próbując zrozumieć punkt widzenia kobiety na siebie samego. To, jak Ona patrzy na Ciebie jest często wynikiem Twoich przekonań i Twoich zachowań. Czy myślisz o sobie dobrze? Czy czujesz się pełny i spełniony? Podziękuj Jej, że Ci to pokazuje swoim zamknięciem.

Ciało mężczyzny daje. Ciało kobiety przyjmuje. Aby kobieta przyjęła, musi się otworzyć.
Co takiego jest w Tobie, że ona nie może się na Ciebie OTWORZYĆ?
Co takiego jest w Tobie, że ona się na Ciebie zamyka (fizycznie również)?

Zapewne Ci o tym wielokrotnie mówiła.
Zmieniłeś to w SOBIE?
Czy na stałe zmieniłeś SWOJE zachowania?
Czy pożegnałeś starego, nieaktualnego siebie?

Co widzi Ona?

Pokochać kobietę, oznacza pokochać nie tylko jej cycki, ale przede wszystkim pokochać Jej sposób patrzenia na Ciebie.

Chęć zobaczenia i zrozumienia JEJ punktu widzenia. Kobiecego spojrzenia, którego nie masz Ty, ponieważ jesteś mężczyzną.

JEJ oczekiwań co do męskości, odwagi, konsekwencji, racjonalizmu, prawdy, mocy, zdecydowania, konkretu.
Jej żeńska część oczekuje, że będziesz decyzyjny, prawdziwy i odpowiedzialny.

A czy Ty chcesz być odpowiedzialny?
Czy chcesz być konsekwentny?
Jednym słowem, czy chcesz być DOROSŁY?

Czy chcesz być PARTNEREM dla kobiety, a nie jej dzieckiem, którym musi się opiekować?

Synek mamusi konkuruje, wymaga, oczekuje, wali focha, jest wkurwiony, zmienia zdanie.
Dojrzały facet daje, pomaga, myśli, jest racjonalny, spokojny, konsekwentny, ma kontrolę nad swoimi popędami, a nie lata z kwiatka na kwiatek.

Nie chodzi o to, aby bzykać babki na lewo i prawo. To nie jest wolność, to zniewolenie (bo „musisz”).

Twoja kobieta pokazuje Ci, że jeśli będziesz stabilny, konsekwentny, skoncentrowany, to tak naprawdę, tak jakbyś POSIADAŁ SIEBIE.

Bo czy można mówić o posiadaniu siebie, jeśli stale uganiasz się za kobietami?

Wciąż jesteś odrywany od swoich zadań, kuszony, wodzony za nos, zamiast zająć się czymś pożytecznym i zbudować coś konkretnego, zgodnego z sobą samym. Wciąż zawieszasz się na zewnętrzności, zamiast skupić się na swojej misji, konsekwencji i budowaniu.

Co takiego ONA widzi (i na co się zamyka), czego nie chcesz zobaczyć Ty?

Twoje zmiany

Moment, w którym Wasz związek się wali, jest momentem, w którym znów możecie się w sobie zakochać.
To wymaga jedynie Waszej zmiany.

Gdy kobieta widzi Twoje zmiany, Twoje zaangażowanie, Twoje działania w kierunku zrozumienia Jej punktu widzenia i Dobra, to naturalnie zaczyna czuć się bezpiecznie. Zaczyna widzieć perspektywę wspólnego życia i OTWIERA SIĘ na Ciebie.

Jej OTWIERANIE się jest WYNIKIEM Twoich zmian. Twojego szerszego postrzegania. Twojej CHĘCI zobaczenia więcej niż czubek własnego nosa.

To wszystko są EFEKTY Twoich zmian.

Nie chodzi więc o to, by próbować UWIEŚĆ kobietę, „zdobyć” jej Serce, zmanipulować, podejść, urobić, kupić, próbować na siłę dać przyjemność, ostro zer**ąć, itd., ale ZMIENIĆ SWOJE WNĘTRZE.

ZMIEŃ SIEBIE, dając jej to, czego potrzebuje – wtedy Ona z AUTOMATU da Ci siebie i seks, którego tak bardzo pragniesz. Jako WYNIK poczucia bezpieczeństwa, Twojego zrozumienia i działań.

Zauważ, że wtedy seks jest wynikiem, a nie SPOSOBEM. Otwartość cielesna jest wynikiem otwartości psychicznej. A psychiczna otwartość zadziewa się w wyniku Twoich zmian.

Nie chodzi o próbę PODEJŚCIA i wpuszczenia w seksualne tematy (aby mi się oddała), ale racjonalne i logiczne dokonanie ZMIAN w sobie, aby ona poczuła, ze może na Tobie polegać.
Gdy widzi (po twoich czynach), że może na Tobie polegać, to sama się oddaje. Chce się otworzyć. Ufa ci.

Nie chodzi o to, aby być miłym, bo może „Ona zgodzi się na seks”, ale by PREZENTOWAĆ dojrzałość, odpowiedzialność. Seks sam przyjdzie. W wyniku Twojej dorosłości.

A jeśli podchodzisz od tematów seksualnych (sprytne nakierowywanie wszystkiego na seks), to nawet jeśli ci się to uda, to będzie to chwilowe. Bo po takim seksie, ona nie będzie w pełni spełniona. Raczej poczuje się wykorzystana (czytaj: oszukana) i wkur*iona.

Zapamiętaj – seks jest WYNIKIEM jej otwartości. Jej zaufania do Ciebie.

Aby mieć seks, otwórz jej Serce, a nie nogi. A jej Serce otworzysz przez swoje DZIAŁANIA. Przez zmianę siebie w lepszego człowieka. Przez aktywne uczestnictwo w rodzinie, rezygnację z własnych kaprysów, egoizmu, nadmiernej pracy, wygodnictwa.

W wyniku tego ona automatycznie staje się łagodna, radosna, miękka.

Zdejmij trochę zadań z jej barków. Zajmij się praniem, sprzątaniem, wychowaniem dziecka.

To nie jest niemęskie. To mądre, ale wymaga odpuszczenia z własnej dumy, pychy, egoizmu, władzy, kontroli i poczucia wyższości.

Pocucie wyższości

Aby związek był naprawdę szczęśliwy, to ani mężczyzna, ani kobieta nie może górować nad drugą stroną. Nie może jej manipulować, szantazować, kontrolować i sprytnie układać. Żadna ze stron nie powinna czuć się lepsza, mądrzejsza, sprytniejsza od drugiej. Wtedy to już nie jest relacja uczuciowa, to układ manipulacyjny. A wystarczy tylko chwila namysłu, by zrozumieć, że kontrola i władza to przeciwieństwo miłości. Tam, gdzie masz poczucie wyższości (nawet nieuświadomione) nad drugą płcią, tam nie ma szans na miłość. Wtedy tworzycie tylko grę dwóch osób mieszkających pod jednym dachem. Iluzję miłości i partnerstwa.

Jeśli chcesz być partnerem, zejdź na ziemię. Stań się człowiekiem i pomóż drugiemu.

A właściwie, to jak mądrze ostatnio ktoś powiedział – żonie się nie pomaga. W domu się aktywnie uczestniczy. Skoro to moje dziecko, to moim obowiązkiem jest zadbać o pewne tematy, jak prasowanie – bo to moje ubrania, sprzątanie – bo ja tu też mieszkam, gotowanie – bo ja też jem. Kobieta to nie robot kuchenny. To człowiek.

Zauważ mądrość kobiety. Jakości, które wnosi do waszej relacji. Być może jest to coś, czego nie widzisz.

Zmień siebie

Otwórz się na nowe jakości, nie bój się zmiany siebie. Pozwól swojemu staremu „Ja” umrzeć. Miłość to ciągła zmiana. To przepływ. To ciągła aktualizacja swojego firmware’u.

Kobieta pokazuje Ci, byś zachował równowagę i nie dociskał siebie. Nie przepracowywał. Nie poszedl za mocno w kaprysy i zabawę, zaniedbując głębokie wartości.

Na pewnym poziomie kobieta tak naprawdę nie „zrzędzi i upiera się przy swoich babskich pierdołach”, ale chroni TWOICH wartości.

Badz wdzięczny za kobietę, z którą jesteś i za wszystkie jakości, które Tobie daje.
Docen je teraz, a nie wtedy, gdy jest za późno.

Smutek rozdzielenia między kobietą a mężczyzną pokonać można zmieniając siebie.

Jaką dobrocią, odwagą, zmianą możesz wykazać się TY? (nie Ona)
Co możesz zmienić TY? (nie Ona)
Nie oczekuj. Zaprezentuj dobro.
Zaprezentuj PIERWSZY. Reszta sama się zadzieje.

Twoje zmiany sprawią, że kobieta:
– znów zacznie opowiadać Ci o sobie,
– zacznie znów Cię dotykać,
– pięknie się dla Ciebie wystroi,
– spędzicie wspólnie miło czas,
– sama będzie chciała się z Tobą kochać.

Seks jest WYNIKIEM dobrego współbycia z kobietą, a nie celem samym w sobie. Gdy para się prawdziwie kocha (zobacz: „Kochać, to znaczy widzieć„), to seks pojawia się naturalnie. Gdy para się nie kocha, seks jest wymaganym elementem, który „trzeba” zrealizować, aby pasowało do obrazka „spełnionego”, „normalnego” życia.

Jeśli wymagasz od kobiety seksu, bez otwartości jej serca, zabijasz ją dzień po dniu. Jeśli Ona robi to dla Ciebie lub sobie wmawiając, że tak powinno być („bo pary przecież uprawiają seks”), to oszukuje sama siebie i zabija swoją duszę.

Jeśli nie jesteś w stanie się zmienić (np. dojrzeć i stać się prawdziwym), to jaki masz inny wybór?

Rozejść się i znaleźć głupszą partnerkę.

Pytanie – czy chcesz być głupszy, czy też wzrastać?