Dusza, Relacje, Rozwój osobisty, Świadomość

Ludzie w miastach umierają

Podziel sie z innymi:

Z cyklu: porównania między ludźmi i warzywami 🙂

Ludzie w miastach umierają. Niczym pryskane chemią jabłka gnijemy od środka. Z zewnątrz piękny wizerunek – perfekcyjna makijaż, idealna figura, ekskluzywne ciuchy, wiele trudnych słów wypadających z buzi, a w środku – pustka, chaos, zagubione myśli, nieszczęśliwa dusza. Nie widzimy, że na co dzień robimy rzeczy, których robić nie chcemy, ale które zrobić „trzeba”. W efekcie dopadają nas choroby psychosomatyczne, czego nawet nie zauważamy. Nie chcemy tego widzieć. Rozkładamy się od środka. Pomimo zewnętrznego błysku.

Dopasowujemy się zewnętrznie do siebie, niczym identyczne jabłka, czy jajka z Tesco. Na ma na nas skazy . Nie przyznajemy się do własnych słabości. Nie chcemy widzieć naszych cieni. Drzemy się na własne dzieci, nie widząc, że strach, złość i potrzeba kontroli jest w nas. Obwiniamy partnera, mimo że ranimy go własnym programem z dzieciństwa. Nie chcemy dojrzeć. Zachowujemy się jak małe dzieci, pomimo 50 lat w dowodzie osobistym. Reagujemy emocjami, płaczem, krzykiem. Nie chcemy przyznać się do tego, że jesteśmy nieidealni. Nie tacy jak perfekcyjna rodzina z porannej telewizji śniadaniowej.

Zakrywamy nasz lęk pseudo poczuciem humoru, jesteśmy agresywni. Wycofujemy się z lęku z rzeczy, które naprawdę nas rajcują. Zapominamy o tym, że żyjemy. Zatracamy się w pracy, wykonujemy program, który „przecież trzeba wykonać”, bo „wszyscy tak robią”. Gramy starych maleńkich, udajemy poważnych i dorosłych,i starzejemy się w mgnieniu oka. Zapomnieliśmy, że wewnętrzne dziecko w nas tylko czeka, aby się przebudzić. Boimy się być wyjątkowi, oryginalni, fascynujący i wielki. Mamy strach przed wielkością. Popisujemy się przed innymi, bo boimy się, że zobaczą w nas bezbronne dziecko. Udajemy kogoś kim nie jesteśmy. Zakładamy ciuchy od Armaniego, gramy w jakąś farsę. A to wszystko jest grą, w którą uwierzyłeś, bo znasz tylko ten schemat. Zapomniałeś czym jest Serce. Działasz ciągle z głowy. Jesteś udawaczem. Nie ma Ciebie prawdziwego. Jesteś kopią innego „idealnego” maczo i niezależnej businesswoman. Boisz się bawić, niczym dziecko w piaskownicy. Masz strach przed utratą kontroli. Więc wciąż myślisz. Główkujesz i kombinujesz, jak tu przeżyć kolejny dzień, w którym… o co właściwie chodzi?

Boisz się być sobą. Z lęku przed odrzuceniem tkwisz w związku, którego nie chcesz. „Podkładasz się” i z ofiary robisz dla innych rzeczy, których oni tak naprawdę nie chcą. Nie chcesz i Ty sam. Ale robisz. Dzień po dniu umacniasz w sobie poczucie kłamstwa wobec samego siebie. Nie chcesz się obudzić. Nie chcesz tego zobaczyć, bo tak jest wygodniej. Ego broni się starych schematów i próbuje uderzyć w każdy inny tok myślenia, który jest niezgodny z Twoim. Nie masz akceptacji dla odmienności ludzkiej. Nie kochasz innych, bo tak naprawdę nie kochasz samego siebie. Nie dbasz o siebie. Dawno o sobie zapomniałeś. Kim Jesteś?

Dużo gadasz, bo boisz się pustki w środku. Zagadujesz więc życie i paplasz nic nie wnoszące słowa. Jesteś ważny. Skupiasz się na zewnętrznych gadżetach, bo boisz się spojrzeć na to wewnętrzne bagno.