Relacje, Rodzina, Rozwój osobisty, Świadomość, Zdrowie, Związek

Lojalność rodzinna

Podziel sie z innymi:

Kto wymyślił Twoje imię? Mama, tata, babcia, a może przyjaciel rodziny?
Dlaczego wybrali akurat to imię? Kto im się podobał o tym imieniu?

Czy wiesz, że nawet Twoje imię określa Twoją „przynależność” do wzorców, które ktoś z rodziny nosił (lub dalej nosi) w swojej głowie?

Czujesz się dzieckiem swoich rodziców. Jesteś więc ich częścią, czasami wręcz… własnością.

Być może jednak jesteś kimś więcej…?

Jesteś Sobą

Czy wiesz co to znaczy być SOBĄ? Czy może zawsze nieświadomie postępujesz tak, jak w Twojej rodzinie się postępowało? Mimo że pewne wzorce raniły, sprawiały ból, bezsilność agresję lub były po prostu nieużyteczne, to kontynuujesz je w ramach rodzinnej LOJALNOŚCI.

Kogo w życiu odgrywasz zamiast być Sobą?

Jeśli chcesz być prawdziwie Wolny, ciężko będzie ci to osiągnąć, jeśli jesteś związany przez rodzinną, emocjonalną lojalność. Jeśli jesteś więźniem nieświadomych wzorców, które przekazywało się w Twojej rodzinie z pokolenia na pokolenie. Jeśli jesteś wewnętrznie pociągany za emocjonalne sznureczki, które tak jak w Twojej mamie wywoływały bezsilność/smutek/żal lub w tacie złość/irytację/izolację, tak i dziś uruchamiają się one automatycznie w Tobie.

Czy jesteś tego świadomy? Czy wiesz jak wiele automatycznych emocjonalnych wzorców, które utrudniają Ci prawdziwie swobodne życie (życie w prawdzie) masz zainstalowane w swojej podświadomości?

Czyją rolę odgrywasz?

Jeśli ojciec chciał osiągnąć sukces, ale nie udało mu się tego zrealizować, to być może podświadomie to Ty masz dziś odegrać rolę człowieka sukcesu. Zarobić duże pieniądze, osiągnąć wysoki stopień edukacji, być szanowanym człowiekiem, wystąpić w TV, itd. Jeśli np. babcia nosiła w sobie poczucie życiowego niespełnienia, być może dziś Ty czujesz czasami wewnętrzną pustkę i poczucie braku, niezrealizowania, nie życia swoim życiem, itp.

To wcale nie musi być „Twoje”. Może to być odczucie nieświadomie „odziedziczone” po Twoich przodkach.

Jeśli nie „zaświecisz w to miejsce latarką świadomości”, nigdy nie dowiesz się, dlaczego reagujesz właśnie w ten sposób na określony temat. Dlaczego pewni ludzie lub sytuacje wywołują w Tobie złość. Dlaczego lubisz uzależnienia, alkohol, kobiety, seks, zakupy, bogate życie, dlaczego szczycisz się wiedzą.

Środowisko, w którym wyrosłeś

To nie jest tak, że Ty taki jesteś. Takim Cię emocjonalnie stworzono. W taki sposób w Twojej rodzinie reagowano na daną sytuację. To jedyne co znasz. Uważasz, że właśnie taki jest świat, więc grasz dalej w tę grę.

Jeśli uważano, że pieniądze to źródło wszelkiego zła, to dziś nie będziesz w stanie zarobić dużych pieniędzy. Jeśli pojawiła się bieda, to być może dziś, w ramach rodzinnej lojalności, chcesz dać sobie (a tak naprawdę własnej rodzinie) absolutne finansowe bogactwo, obżarstwo, nasycenie, jakiego nie zaznali.

O tym się przy rodzinnym stole nie mówiło. Ale właśnie to, o czym się NIE mówiło tworzy również dzisiaj Ciebie. Ta niewidzialna część, o której na co dzień nie myślisz. Po prostu reagujesz. Własnymi filtrami, własnymi odniesieniami, własnymi przekonaniami i odczuciami. Dokładnie tak, jak Twoi przodkowie reagowali na daną sytuację, tak i Ty reagujesz dziś na podobne sytuacje.

Co absolutnie nie oznacza, że nie kochasz swojej rodziny! I że nie jesteś im wdzięczny za to wszystko, co Tobie dali. Wzięliśmy od nich dużo dobrego i ciepłego. Wciąż możesz być blisko nich. Wciąż możesz robić dla nich tyle, ile potrzebujesz. Tyle, na ile chcesz dzielić się swoją miłością.

Mówimy o emocjonalnych wzorcach, które nie pozwalają Ci być w pełni świetlistym Sobą i długu, który nieświadomie masz spłacić.

Dziecko przychodzi w darze

Dziecko przychodzi do rodziców w darze. W darze, by nauczyć ich uczuciowych cech, których jeszcze w sobie nie rozpoznali. Jest darem. To nie jest zabawka świąteczna, którą zamawia się u św. Mikołaja, którą planuje się z własnej wygody, aby urodziła się np. w marcu, z wygody wyciąga się przez rozcięcie brzucha lub zapładnia w próbówce lub zamawia jak ciuch z wystawy, ponieważ „wypada mieć już dziecko”, a po 2 latach produkuje się kolejne, ponieważ „2 lata odstępu to najlepszy czas na kolejne dziecko” lub „spieszymy się przed 30-tką, bo to ostatni dzwonek”.

To żywa istota, która może być uczuciowo znacznie mądrzejsza niż Ty. Może Cię wiele nauczyć.

Dziecko przychodzi rodzicom w darze. Nie jako reprezentant rodzinnego nazwiska, który przynieść ma rodowi honor, dumę, odwagę, sławę i pieniądze, ale jako odrębna istota, z unikalnymi umiejętnościami, cechami, które mogą nie mieć nic wspólnego z Tobą.

Prawdziwie odważny i mądry rodzic pozwala swojemu dziecku być Sobą. Poznać je. Jak gdyby spotkał najciekawszego człowieka na ziemi. Dowiedzieć się kim jest ta cudowna, nowa istota, z jakimi unikalnymi cechami przyszła na ten świat. W czym jest inna ode mnie? I pozwolić jej w stosownym momencie odejść. W uznaniu jego odmienności. Jego unikalnych cech, jego mądrości, jego odniesień.

Lojalność rodzinna

Kim tak naprawdę jesteś?

Czy jesteś Sobą? Czy reprezentantem rodzinnych wzorców przekazywanych z pokolenia na pokolenie?

Czy Twoje działania, myśli i zachowania wynikają z Twojego wnętrza, czy też z powinności – „należy”, „wypada”, „trzeba”, „muszę”?

Czy to, co robisz (praca) jest wynikiem prawdziwego Ciebie, czy też wzorca narzuconego przez rodzinę? Bo „lekarz jest szanowany”, a „bankier trzyma kasę”.

Czy to, co robisz zawodowo to realizacja prawdziwego Ciebie, czy też nieświadomej chęci wypełnienia Tobą niskiego poczucia wartości Twoich przodków?
Czy jesteś dziś lekarzem, bo np. babcia uważała, że tylko wyedukowane osoby o wysokim społecznym statusie coś znaczą?

Kogo życiem żyjesz?

Kto w rodzinie chciał mieć luksusowe auto i wielką chatę?
Kto chciał zostać lekarzem?
Kto chciał być docenionym i zauważonym aktorem?
Kto miał zabawiać ludzi?
Kto miał być wyedukowany?

Tego rodzaju pytania pozwolą Ci dotrzeć do tej części w Tobie, która nie do końca jest Twoja, ale którą narzucono Tobie w myśl wychowania „tak należy żyć”.

Wybór partnera

Nawet partnerów nie wybieramy świadomie. Zakochujemy się, ale nie w PRAWDZIWYM człowieku (realizm) i jego prawdziwej istocie, ale w emocjonalnych wzorcach narzuconych przez naszą rodzinę (emocjonalnych rodzinnych obrazkach, które wgrano nam w dzieciństwie). Np. partner ma być „z dobrego domu”, majętny, szanowany, wyedukowany, czysty, ładny, ma być ozdobą. Nie może przynieść rodzinie wstydu. Nie może zepsuć ułożonego, ładnego obrazka.

I właśnie przez te emocjonalne wzorce nie można prawdziwie KOCHAĆ drugiego. Bo wyobraź sobie teraz partnerkę/partnera nie wpasowującego się w rodzinny wzorzec, który nieświadomie wyniosłeś z domu.

Spotykasz mężczyznę, który z niewiadomych przyczyn Cię przyciąga, ale Twoja GŁOWA mówi „nie”, bo według rodzinnych wzorców nie wypada związać się z kimś kto np. nie zarabia przynajmniej 5000 netto lub nie jest odpowiednio wyedukowany. Nie widzisz więc człowieka, widzisz rodzinny wzorzec finansowy.

Spotykasz kobietę, która waży 70kg, ale Twoja głowa mówi „nie”, bo w rodzie nie do końca akceptowało się krągłych kobiet. Nie akceptowano człowieka, ale goniono za oczekiwaniami.

Szanujemy więc prawników, jeśli w rodzinie ceniło się wykształcenie. Szanujemy tylko szczupłe kobiety, bo wizerunek i męski kaprys był ceniony w rodzinie. Szanujemy wystawne przyjęcia, bo pradziadek miał dość powojennej biedy.

Ten wzorzec powtarza się z pokolenia na pokolenie. Schemat myślowy przekazywany jest dalej.

Nie trzeba o tym mówić. Wystarczy, że zachowania rodzica OBSERWUJE dziecko. Wystarczy, że przebywa przy Twoim zakłamaniu – będzie nosić je w sobie. Wystarczy, że przebywa przy Twoim strachu – będzie nosić go w sobie. Wystarczy, że przebywa przy Twoim wstydzie – będzie nosić go w sobie. Wystarczy, że przebywa w Twoim pędzie po status – odziedziczy po Tobie niskie poczucie wartości.

Nie ma znaczenia co świadomie, na głos, wypowiadasz do dziecka. Ono „odziedziczy” całego Ciebie. Cały Twój schemat emocjonalny. Wszystkie Twoje blokady, ale i wszystkie Twe uczuciowe dobre wartości.
A więc, to co sobą reprezentujesz, przekazujesz.

Jeśli chcesz, aby Twoje dziecko było czyste, oczyść siebie. Zwracaj uwagę każdego dnia na negatywne emocjonalne wzorce, jakie prezentujesz i zastanów się, czy chcesz, by Twoje dziecko również z nich korzystało?

Indyk

Jest taka przypowieść, w której córka pyta matkę podczas amerykańskiego święta dziękczynienia – „Mamo, a właściwie, to dlaczego przed upieczeniem przekrajamy indyka w połowie? Czy dzięki temu lepiej się upiecze?”. Na co mama mówi: „w sumie to nie wiem, ale zapytajmy moją mamę, bo ona zawsze tak robiła”. Zapytały więc babcię, która również nie wiedziała, ale ponieważ jej mama wciąż żyła, poradziła – „zapytajmy moją mamę, bo ona zawsze tak robiła” i jak postanowiły, tak zrobiły. Prababcia na to pytanie odparła – „Córciu, jak byłam mała, to moja mama miała bardzo małą brytfankę i cały indyk się nie mieścił. Musieliśmy więc go kroić na pół, aby zmieścił się do piekarnika…”

I tak o to córka, obserwując poczynania mamy, gdy dorosła, również kroiła indyka na pół (nie kwestionując jej zachowań), mimo iż jej brytfanna była już znacznie większa i nie było konieczności dzielenia indyka. „Tradycja” jednak pozostała. Dziś jest już nieaktualna, niestosowna i wręcz utrudnia życie, jednakże z rodzinnej lojalności myślimy – „skoro mama tak robiła, to na pewno jest to dobre i ja również będę tak robić”.

Już nie mówię o tak oczywistych lojalnościach jak sytuacje, w których dziadek był piekarzem, ojciec był piekarzem, a więc i syn zostanie piekarzem. Już przy narodzinach rodzice często mają ułożony życiowy plan dla dziecka. A PLAN to nie ŻYCIE. Rzadko kiedy rodzic zauważa odmienność swego dziecka, jego unikalne predyspozycje i zupełnie inny kierunek w jakim chciałaby podążać jego istota. Czy rodzic szczerze WIDZI swoje dziecko, czy też narzuca mu schemat rodzinny, jak i jego ojciec mu narzucił?

Tak naprawdę, drogi rodzicu, odmienność Twojego dziecka to wielka szansa dla Ciebie. Na Twój rozwój. Na dostrzeżenie odmiennych kolorów niż te, które Ty sam prezentujesz. Pozwól Twojemu dziecku Ciebie zaskoczyć swoją unikalnością.

Jeśli ojciec dłubał w nosie, tak i syn będzie. Jeśli w rodzinie pojawiła się pornografia, to zapewne pojawi się w kolejnym pokoleniu. Dzieci zawsze powtarzają nie to, co się do nich mówi i co się od nich świadomie wymaga, ale powtarzają nieświadome wzorce. Często jest to właśnie to, czego NIE WIDAĆ. To, o czym się NIE mówi.

Jeśli ojciec nie kochał matki, synowi ciężko będzie pokochać jakąkolwiek kobietę, ponieważ nie ma takiego wzorca. On po prostu nie wie co to znaczy kochać. Nie miał takiego wzorca. Tak jakby nie znał tego języka.

I nic tu nie da chęć rodzica, aby dziecko miało szczęśliwe życie. Jeśli pokazałeś mu swoją osobą co to znaczy szczęśliwe życie – nie bój się, dziecko będzie wiedzieć.

A jakie jest Twoje zobowiązanie rodzinne?

Czy masz dostarczyć rodzinie pieniądze? Czy masz przynieść dumę swoją edukacją? Swoim statusem społecznym? Czy masz zostać zauważony, bo dziadek pragnął być dostrzeżony?

Czy jesteś tak naprawdę SOBĄ? Czy też odgrywasz rolę któregoś (często nieżyjących już) członka swojej rodziny?

Kim jesteś?

I podkreślam – nie chodzi o to, aby przekreślić swoją rodzinę i odciąć się od wszystkiego dobrego, co Tobie przekazali. Chodzi o zauważenie negatywnych, emocjonalnych wzorców, które Tobie nie służą i nie będą służyć Twojej partnerce, a dzieci dalej będą przekazywać je ich dzieciom – przekazując cierpienie, smutek, złość, choroby.

Choroby

Powszechnie uważa się, że choroby przekazywane są genetycznie. Mało kto jednak zauważa, że to nie „przez” genetykę, ale przez rodzinny imprint psychologiczny danego rodu. Jeśli babka chorowała na raka piersi, matka i ciotka chorowały, to czy to oznacza, że i ja zachoruję?

Masz predyspozycje, ale nie dlatego, że zostało to zapisane w Twoich genach, jako niekwestionowalny, nieodwracalny kod, brzemię, które musisz nosić, ale dlatego że nosisz w swojej podświadomości ten sam program/schemat/paradygmat myślowy, jaki nosiła Twoja mama. Tak długo, jak będziesz się nim karmić, tak długo efekty z poziomu emocjonalno-psychicznego mogą zostać przeniesione na poziom fizyczny – objawiając się chorobą.

Jeśli babcia nosiła w sobie złość na mężczyzn, to i matka będzie go nosić, jak i córcia oraz wnuczka.

Jeśli Twoja mama poświęcała się dla ojca alkoholika, to jest olbrzymia szansa, że i Ty utworzysz ze swoim partnerem taką samą relację. I jeśli jego ucieczką nie będzie alkohol-izm, to może być to inny z rodziny -izmów, np. pracohol-izm. Jeśli Twoja mama odgrywała ofiarę w relacji z mężem agresorem, to idąc drogą wiernego kopiowania (a więc nieświadomego życia, czy jak mówią ludzie – „po prostu życia”), nie stworzysz związku pełnego miłości, ale raczej związek pełen emocjonalnych napięć, przepychanek, ukrytych szantaży i tłumionego, bądź dumnego krzyku na partnera.

Czy uważasz, że jeżeli Twoja mama nosiła w sobie żal do mężczyzn, to Ty nie będziesz mieć tego żalu w sobie? Dlaczego miałabyś go nie mieć? Bo jesteś inną osobą? Tak, ale nosisz emocjonalne wzorce, które wprost skopiowałaś obserwując mamę. Jeśli jesteś córeczką, to z „miłości do mamy” (czytaj – lojalności rodzinnej) możesz „odziedziczyć” ten program wprost, jeśli jesteś synkiem, możesz tłumić w sobie męski, silny aspekt.

To nie jest racjonalne. Nie podchodź do tego zbyt głowowo. To działa bardziej jak automat. Kochamy naszych rodziców i chcemy być kochani. Do 7. roku życia kopiujemy wprost zachowania, jakie prezentowali nasi rodzice i dziadkowie, i emanujemy w dalszym życiu energią, jaka emanowała w rodzinnym domu.

Czy jestem więc skazany na rodzinną lojalność?

Jak stać się w pełni Sobą? Czy można być Wolnym?

Przede wszystkim, dziś jesteś już dorosły i możesz „wyleczyć” się ze wszystkich wzorców, które masz zainstalowane. Musisz jednak tego chcieć. Musisz chcieć być świadomy. Świadomy bardziej niż to, czym się żyje w pracy czy ogląda w TV. Chciej zauważać emocjonalne reakcje, które uruchamiają się Tobie w sytuacjach stresowych. Czy przypadkiem nie zachowujesz się tak samo, jak jeden z członków Twojej rodziny? Czy nie nosisz w sobie ich emocjonalnego programu? Jak reaguje na Ciebie partnerka? Czy nie tak samo jak mama reagowała na ojca?

Nie musisz nosić tego ciężaru. Możesz być SOBĄ. Kochając wciąż swoją rodzinę. Nie musisz być jednak wierny rodzinnej tradycji emocjonalnej, zwłaszcza jeśli to ona wywołuje w Tobie ból pleców, ból głowy, alergię, astmę czy inną ciężką chorobę. Masz wtedy dowód wprost, że nosisz w obie jakiś wzorzec, który Tobie nie służy. I jeśli masz nadciśnienie, to czy przypadkiem Twoi dziadkowie nie mieli z tym problemu?

Zastanów się, czy to wina tych kilku „nieszczęsnych” genów, które Ci przekazali (nad którymi „nie mam kontroli”, „tak już jest”), czy może jednak chodzi o to, że wychowałeś się w ICH środowisku, obserwując ICH sposób życia, ICH sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami, obserwując ICH generowanie w sobie tak dużej ilość stresu, tak dużego ciśnienia?

Powiesz „oni tacy po prostu byli”, ale nieświadomie, ze względu na „lojalność” wobec swojego rodzinnego klanu kopiujesz te wzorce, żyjąc w ten sam sposób. Mając te same nieuświadomione odniesienia do ludzi, świata, mając te same przekonania na temat pieniędzy, bliskości, religii, itd.

Czy tak samo jak złościsz się dziś Ty na zewnętrzny świat, czy przypadkiem tak samo nie złościł się dziadek/babcia na ten „nieszczęsny” świat?

A może po prostu dziadek nie potrafił dbać o swój spokój i w ogóle spokój nie był przekazany w Twojej rodzinie, a więc dziś i Ty jedyne co potrafisz, to złościć się?

Być może warto nauczyć się nowych odniesień. Z ciekawością nauczyć się czegoś nowego, jak np. medytacji, przebywania w lesie, cierpliwości, spokoju wewnętrznego i akceptacji, że świat jest jaki jest. Być może wtedy nie będziesz „skazany” na tę samą chorobę, jaką tworzył Twój dziadek.

Inaczej

Próba życia INACZEJ wywołuje w nas niesamowity dyskomfort, strach, smutek, zdziwienie. Nie wiemy jak zachować się inaczej. Znamy tylko ten jeden sposób (podświadomego) funkcjonowania.

Być może czujesz czasami, że nie żyjesz w pełni. A zadaj sobie pytanie – czy Twoja mama lub tata żyli w pełni? Czy żyli pełnią swojego potencjału? Być może nieświadomie odgrywasz ich rolę. I tak samo, jak Twoja mama reagowała „fochem”, tak i dziś Ty w ten sam sposób reagujesz w podobnych sytuacjach?

Tak, z lojalności rodzinnej nie możesz dogadać się z własnym partnerem/partnerką. Gdyby rodzina przekazała Ci poprawny wzorzec miłości i szacunku do drugiego człowieka, byłoby Ci o wiele łatwiej.

To oczywiście nie jest ich wina. Oni „odziedziczyli” to po swoich rodzicach, tamci po swoich, itd. Każdy z nas, jednak, latarką swojej świadomości może zaświecić w to ciemne miejsce, w które nikt nie chciał zaglądać, spojrzeć prawdzie prosto w oczy i zauważyć, czy w danym momencie reaguje ze wzorca, jak i moja mama/tata reagowali, czy też jestem w pełni wolnym człowiekiem i mogę iść za impulsem, który służy mi i otoczeniu, w którym przebywam?

Czy mogę wybrać drogę, jaką zmierzam w danej sytuacji, czy też reaguję z automatu (bo „tak się przecież robi”, „gdy ze starą już nie idzie wytrzymać, to trzeba wyjść na wódkę z chłopakami”)?

Jaki ojciec taki syn

Mówi się, że „jaki ojciec, taki syn”, choć z drugiej strony powtarzamy „nigdy nie będę taki jak moja matka/ojciec!”. Niestety, mówimy sobie to ot tak, w sumie mruczymy sobie tak pod nosem, rzucamy słowa na wiatr. Ale tak naprawdę nic z tym nie robimy.

Nie chcemy widzieć w naszych rodzinach żadnej skazy. Nie chcemy widzieć podświadomych, emocjonalnych brudów, które niesiemy z pokolenia na pokolenie. Bo co by to świadczyło o nas?

Jeśli chcesz stać się prawdziwie wolnym, będzie to wymagało od Ciebie odwagi. Odwagi podążania SWOJĄ ścieżką, która niekoniecznie była pisana przez Twoich rodzicieli. Czy masz odwagę zakwestionować rodzinne wzorce? Poddać w wątpliwość schematy – „bo tak trzeba”, „należy”, „wypada”?

Nie dla buntu, ale dla świadomego, realnego spojrzenia na siebie, na nich i na otaczający nas świat.

Cena jaką płacisz

Jaką cenę płacisz za bycie lojalnym wobec rodziny?
Choroby, nieuświadomiona złość, smutek, żal, oczekiwania i wymagania wobec partnera. Co nosisz w sobie?

Nie jestem Ci nic winien

Przepraszam mamo/tato, czy ja żyję dla Ciebie?
Czy mam realizować Twoje potrzeby życiowe?
Dlaczego chcesz żyć moim kosztem? Czy ja jestem Twoją własnością?
Kim Ja jestem dla Ciebie?

Dzieckiem, które trzeba nauczyć i można wykorzystać?
Czy też drugim człowiekiem, równą Tobie istotą, dzięki czemu wzajemnie uczymy się życia?

Czy SZANUJESZ mnie jako człowieka, czy też masz mnie na własność – by wypełnić swoje braki?

Czy jestem Ci coś winien? Czy powinienem Ci coś oddać, odpłacić się za to, że mnie „stworzyłeś”? Czy to ja nie przyszedłem w darze dla Ciebie?

W trudnej, emocjonalnej sytuacji, gdy czujesz się w powinności wobec drugiego człowieka, gdy czujesz, że emocjonalnie jesteś do niego przywiązany, możesz powiedzieć stanowczo w myślach – „Nie jestem Ci nic winien”.

Kocham Cię, ale nie jestem Ci nic winien.