Dusza, Relacje, Rodzina, Rozwój osobisty, Świadomość, Związek

Mam wszystko

Podziel sie z innymi:

Gdy nie jesteś w sobie (w sercu/w czuciu/w rdzeniu), to intensywnie SZUKASZ na zewnątrz jakiejś atrakcji.

„A może joga? A może internet? A może lampka wina?”
„A może spotkanie ze znajomymi?”

To wydaje się w danym momencie rozwiązaniem pustki wewnętrznej.
Poczucia samotności.

„Kawka na mieście?”
„A może pojechać na jakiś warsztat?”
„A może coś na Youtubie?”

Każde takie poszukiwanie powinno dać Ci do zrozumienia, że NIE JESTEŚ w sobie.
Szybko chcesz zapełnić pustkę, którą masz w środku.

„Poczytam w internecie.”
„Pójdę do restauracji.”
„Chwila na siłowni?”
„A może gdzieś wyjadę?”

Jeśli SZUKASZ, tzn. że nie ma Ciebie – w Tobie.

„A może ktoś napisał smsa?”
„Ktoś skomentował mój post na Facebooku?”
„A może ktoś przyjdzie? Rozpromieni moją chwilę?”

Co ci po tych wszystkich zabawiaczach, jeśli po pewnym czasie znów poczujesz pustkę?
Czy wtedy znów od niej uciekniesz w zewnętrzne atrakcje?

Atrakcyjna kobieta, seks,
papierosek, imprezka,
Kolejne egzotyczne wakacje.

Straciłeś połączenie sam ze sobą.

Drobna uwaga – nie chodzi o to, by tego w ogóle powyższego nie robić. Nie zrozum mnie źle.
Chodzi o to, że często uczepiamy się zewnętrzności W WYNIKU odczuwania pustki wewnętrznej.
Aby poprawić sobie humor, aby zmienić stan, aby poczuć się lepiej.

A nie o to chodzi.

Chodzi o to, by wrócić do siebie.
I w swoim wnętrzu poczuć się dobrze – bez dodatkowych, zewnętrznych atrakcji i ludzi.

I dopiero wtedy, gdy czujesz się pełny, harmonijnie poukładany, w sobie – możesz śmiało iść na piwo, czy też na zakupy.

Wtedy wychodzisz na zakupy, ponieważ POTRZEBUJESZ sobie coś kupić, a nie by poprawić sobie humor.
Wtedy spotkanie ze znajomymi jest autentycznym i szczerym spotkaniem, a nie próbą zapełnienia swojej pustki. Jeśli spotykasz się z innymi, bo w samotności jest Ci źle, to emocjonalnie pasożytujesz na innych. Stajesz się tzw. „energetycznym wampirem”. Po spotkaniach z Tobą inni będą wypluci, wyczerpani, zmęczeni. Bo nie dałeś nic od siebie, ale poszedłeś wziąć coś, aby zapełnić wewnętrzną pustkę.

Gdy czujesz się pełny, możesz się dzielić. Dawać radość innym.
Związek z Tobą jest potęgowaniem szczęścia.

Gdy czujesz się pusty, musisz zasysać z zewnątrz.
Związek z Tobą jest toksyczny. Sprawia cierpienie, zmęczenie, przynosi ciężar.

Czy tworzysz relację wynikającą z braku?
Czy też relację wynikającą ze wzajemnego dopełniania się?

Iluzja poczucia bezpieczeństwa

Związek daje pewną iluzję bezpieczeństwa. Poczucie, że bycie razem (szczególnie przypieczętowane deklaracją) zapewni niezmienność tej sytuacji aż do dnia ostatecznego. Można wpaść w pułapkę, że nie trzeba się zmieniać i nic już nie trzeba robić.

Można myśleć, że gdy masz czyjąś miłość, to wszystko jest już ok. Masz poczucie, że jesteś spełniony.

A to nieprawda. Czyjaś miłość nie może dać ci życiowego szczęścia.
Tylko miłość do siebie może dać Ci spełnienie na wieki.

Ludzie mogą Cię kochać lub być wobec Ciebie obojętni. I jest to miłe, piękne, cudowne uczucie, gdy ktoś nas kocha. Warto to docenić i być za to wdzięcznym.

Niemniej, gdy czyjaś miłość jest podstawą Twojego poczucia wartości, nie będziesz czuć się dobrze, gdy partner zacznie wychodzić z domu. Pojawi się zazdrość wynikająca ze strachu. Strachu przed samotnością.

Gdy masz miłość własną, to wiesz, że cokolwiek partner zrobi, to jest to jego życie. On nie jest Twoją własnością i nie masz wpływu na jego dojrzałość i jego wybory.
Masz natomiast wpływ na to czy SIEBIE darzysz szacunkiem.

Niczego w życiu nie utrzymasz długoterminowo. Wszystko ostatecznie kończy się śmiercią.
To, co możesz zabrać ze sobą to szacunek do siebie, to miłość do samego siebie, to wiarę we własne możliwości.

Związek nie może dać Ci poczucia bezpieczeństwa. To poczucie bezpieczeństwa może być tylko w Tobie. W Twoim sercu, w poczuciu samego siebie. W miłości do samego siebie.

Oczywiście, gdy ktoś Cię zostawia, to pojawia się pewien smutek, np. że nie można na kimś polegać.
Że nie można mieć partnera, który będzie „na dobre i na złe”. Że nie można stworzyć niczego stabilnego.
Pojawia się przykre odczucie rozżalenia i rozczarowania. „Dlaczego ludzie tacy są?”

Niemniej, nie możesz z tym nic zrobić. Poza wyciągnięciem lekcji i przejrzeniem na oczy.

Poczucie pustki

Poczucie pustki jest niesamowitym darem.
Poczucie samotności, braku, izolacji, smutku.
Poczucia, że zostaniesz sam. Porzucony, zraniony, wykorzystany, zapomniany, oszukany.

Jest to szansą, byś się uzdrowił.
Byś uwierzył we własną WARTOŚĆ. Byś zobaczył, że masz wartość bez opierania się na drugim człowieku, a nie tylko wtedy, gdy jest on przy Tobie.

Bo właśnie wtedy, właśnie w tym momencie – zamiast ulec pokusie pognania za nową zewnętrzną atrakcją, możesz wyleczyć się z tego uzależnienia i ponownie stać się Sobą. Wrócić do Siebie.

W takiej chwili poczucia pustki i osamotnienia, wejście z kimś w kontakt nie jest dobrym rozwiązaniem.
To tylko przykryje na chwilę smutek, który – jeśli go nie uzdrowisz – pozostanie z Tobą do końca życia.
Wciąż szukać będziesz zabawiaczy, atrakcji, gadżetów, nowych znajomości.

Życie z perspektywy braku jest bardzo uciążliwe.
Bo tak naprawdę cały czas żebrzesz o miłość i o uwagę innych.

Nie masz siebie, więc potrzebujesz uwagi z zewnątrz.

Wyleczyć ten smutek można tylko w jeden sposób.

Wyleczenie ze smutku

[1] To, co powinieneś zrobić, to złapać się na tym, że SZUKASZ.
Że Twoja głowa poszukuje rozwiązania na lepsze samopoczucie.
Szuka jakiejś zewnętrznej atrakcji – czy to Youtube, czy też piwo ze znajomymi, czy może nowa sukienka.

Skoro mózg szuka na zewnątrz, tzn. że w środku to samopoczucie jest złe.
I coś z ZEWNĄTRZ ma dać mi iluzję szczęścia.

[2] Gdy już złapiesz się na tym, że SZUKASZ jakiegoś zabawiacza, to zamiast podążyć za tym nowym, „genialnym” pomysłem, który znalazł umysł (np. wyjazd na szkolenie, zakup nowego auta, nowa kobieta), lepiej jeśli się ZATRZYMASZ.
Pomyśl – „czy ja na pewno TEGO chcę?”, „czy ja na pewno TEGO potrzebuję?”

Lepiej zamknąć się w domu. Nie rozpraszać się.
Nie uciekać w zewnętrzności.

Skupić się na swoim wnętrzu.
Na tym poczuciu pustki, samotności.
Wpuścić głęboki oddech w to coś drżącego w środku.
Pomedytować nad tym.

Przytulić się do siebie.
I zapytać się siebie – „czy to naprawdę jest potrzebne mojemu istnieniu?”

Nie uciekać od tego cierpienia. Nie zakrywać go kolejną atrakcją, kolejnym gadżetem. To są puste rzeczy, chwilowe iluzje, odwracacze uwagi, które na chwilę mają nadać sens istnieniu.

Dogrzebać się do tego samotnego, małego dziecka w środku, które cierpi.
I powiedzieć mu, że tak naprawdę „masz wszystko, niczego więcej nie potrzebujesz, jesteś pełnią„.
Powiedzieć teraz, temu małemu dziecku wewnątrz, z pozycji dorosłego, że „Jesteś wartościowy. Nie musisz się do nikogo dopasowywać. Nie musisz zmieniać siebie dla innych swoim kosztem. Nie musisz rezygnować z własnej indywidualności, wyjątkowości, z siebie. To, jaki jesteś, jest ok. Nie musisz dopasowywać się do innych. Bądź sobą.

Jeśli komuś to nie pasuje, to nie musi być przy Tobie. Najważniejsze, abyś miał siebie, a nie rezygnował z siebie, aby utrzymać kogoś bliskiego.

To, jaki jesteś jest wyjątkowe. Jedyne w swoim rodzaju.

Jesteś unikatem.

Nie jesteś zły, niedopracowany, z wciąż nieprzepracowanymi schematami.
W swojej istocie jesteś wyjątkowy.

Nie zmieniaj swojej istoty. Nie przykrywaj jej udawaniem kogoś innego. Kogoś, kim nie jesteś i nigdy nie byłeś.
Bądź sobą.

Kto będzie chciał, będzie przy Tobie.
Doceni Cię.
Kto nie, ten odejdzie.

I to jest ok. Nie musisz z lęku ich zatrzymywać.
Nie musisz gnać za nimi.
Bez nich jesteś wszystkim. Masz miłość do samego siebie.

„Kocham siebie i znam swoją wartość.
Wiem kim jestem.”

Jeśli komuś to nie pasuje, to niech odejdzie. Przyjdzie ktoś inny, dla kogo jesteś skarbem.
Niemniej, przede wszystkim, skarbem jesteś dla samego siebie.

W sobie

Nie rób czegoś dla drugiego na siłę, jeśli to miałoby oznaczać rezygnacje z Ciebie prawdziwego.

Ze strachu możesz grać. Udawać kogoś, kim nie jesteś.

Nikt nie może Cię oszukać, jeśli Ty czujesz się uczciwy.
Nikt nie może Cię zranić, jeśli Ty czujesz się pełny.
Nikt nie może podkopać Twojej wartości, jeśli Ty wiesz kim jesteś. Znasz siebie.
Wiesz, że jesteś wyjątkowy, niepowtarzalny, jedyny w swoim rodzaju.

Nie potrzebujesz też nikogo, by Ci to powtarzał. Ty to po prostu wiesz. Ty to czujesz.

Ja jestem pełen w środku.
Niczego nie potrzebuję.

Nie potrzebuję niczego do szczęścia – żadnego gadżetu.
Nie potrzebuję nikogo do szczęścia – ani kobiety, ani rodziny, ani znajomych. Mogę, ale nie muszę.

Mam wszystko.”

To nie jest bunt. To jest uświadomienie.

Dopiero wtedy, gdy wiem i czuję w pełni, że mam wszystko, że wszystko jest we mnie, to dopiero wtedy mogę w pełni spotkać się z drugim. To dopiero wtedy mogę kupić sobie nowe auto – jako DODATEK do mojego pełnego rdzenia.
Sprawić, że mój związek jest mnożeniem radości. W moich relacjach dzielę się, ponieważ jestem pełny. A nie żądam, wymagam, walę focha, opryskuję wkurzeniem, oczekuję.

Czy jestem tym, który daje?
Czy może tym, który żąda?

„Nie potrzebuję drugiego, by sprawił mi radość.
Nie potrzebuję ładnego ciała, bym poczuł pobudzenie.
Nie potrzebuję podstawiania mi pod nos atrakcji, bym poczuł się lepiej.
Nie potrzebuję być ładny, młody, wysportowany, stale aktywny i dyspozycyjny.
Nie potrzebuję miłych słów od drugiego.
Nie muszę udawać kogoś, kim nie jestem.

Mam siebie.

Potrafię być sam ze sobą, bez robienia czegokolwiek.
Żadnego wyjścia do ludzi. Żadnej muzyki. Żadnego internetu i telefonu.
Mogę, ale nie muszę.

Jestem pełny.
Mam siebie.

Dziękuję, że Jestem.”