Dusza, Relacje, Rodzina, Rozwój osobisty, Świadomość, Związek

Pożądanie

Podziel sie z innymi:
    Seksualność to część życia. To koło napędowe. Mówi się, że seks to kreatywność. Czakra seksualności = czakra kreatywności, tworzenia, płodności. Kto pożąda, ten działa, ten tworzy.

    Czy jednak na pewno?
    Tylko na pewnym poziomie.
    Na niższym poziomie.

    Powyżej tego poziomu jest spokojny, logiczny wybór. Bez pożądania. „Wiem co dla mnie dobre i to wybieram”.

    Świadomie.
    Bez seksualności, pożądliwości.

    Czysty świadomy wybór. Nie zabarwiony chucią, chęcią posiadania, zdobywaniem.
    Jestem z partnerką, bo chcę z nią być, a nie dlatego, że muszę ją ZDOBYĆ, posiąść, ujarzmić, skonsumować, udowodnić coś samemu sobie lub innym.

    Kobieta nie musi mnie seksualnie jarać, pociągać. A jeśli MUSI, tzn że wciąż moja świadomość jest na niższym poziomie – na poziomie pożądania, seksualności, wymagań, oczekiwań, żądań, władzy, obrazu młodości, uzależnień. „Jesteś moja, więc masz być ładna, masz mnie pociągać”.

    Facet nie musi Cię zdobywać, walczyć, uwieść, posiąść, mieć na ciebie ochotę, pożądać cię. MOŻE, ale nie MUSI. Nie musi Cię ubóstwiać, adorować, być tobą zafascynowany. Nie musisz być dla niego ładna. Nie musisz przyciągać wzroku (czy to w realu, czy na Facebooku).

    A jeśli tego potrzebujesz, tzn. że wciąż nie kochasz siebie. Musisz być zdobyta, zauważona. Dowartościowana z zewnątrz. Ktoś musi ci powiedzieć, że jesteś coś warta.

    Na niższym poziomie rozwoju tak.  Pożądamy się, pragniemy się, kusimy, pie*rzymy się, ale na wyższym poziomie – jesteśmy ze sobą z wyboru. Świadomego wyboru, który karmi mnie i ciebie.

    Ja wybrałem ciebie. Ty wybrałaś mnie.
    I razem idziemy przez życie.

    Nie potrzebuję ciebie, a ty nie potrzebujesz mnie. Radzimy sobie dobrze sami w życiu. Jesteśmy jednak ze sobą z wyboru, by obdarzać siebie dobrem.

    Na niższym poziomie wciąż kierują mną instynkty. Pożądanie, chuć, posiadanie.
    Na wyższym instynkt nie ma nade mną kontroli. Wychodzę z koła uzależnień. Świadomie wybieram co dla mnie dobre.

    Nie potrzebuję cię, byś działała na mnie seksualnie. Nie potrzebujesz być przeze mnie zdobywana, zauważona, doceniona. Jesteśmy pełni i razem idziemy przez życie.

    Nie targają nami seksualne obrazy.
    Nie jesteśmy uzależnieni od przyjemności. Świadomie wybieramy siebie.

    Działamy z wyboru. Nie z uzależnienia, z uwarunkowania, ze społecznego zaprogramowania na seks, pożądanie i  posiadanie.

    Jestem wolny. Wolny od seksualnych uzależnień, warunków, wymagań, żądań w stosunku do świata i innych.

    Jestem spokojny. Nie targany emocjonalnymi, podniecającymi obrazami, mam wybór.

    PS.
    Nie umniejszając pożądaniu – pożądanie jest fajne, pod warunkiem, że mam nad nim kontrolę, a nie gdy „muszę” coś lub kogoś mieć.

    Jeśli MUSZĘ coś mieć, coś zjeść, tzn. że już przestałem być Sobą. Stałem się narzędziem swojej chuci.

    Przestałem być świadomy. W amoku realizuje polecenia mojego niższego, zwierzęcego, gadziowatego móżdżku.

    PS2.
    Miłość nie wyklucza seksualności. Seksualność nie wyklucza miłości.
    Niemniej, UZALEŻNIENIE (zawieszenie się na pożądaniu, na głodzie, na chuci), całkowicie wyklucza Miłość.

    Seksualność jest mocą, jest siłą. Czy jednak siła ta wykorzystana jest do wyższego, szczytnego celu? Czy kieruje nią ŚWIADOMIE? Czy wiem PO CO zdobywam jakąś rzecz lub człowieka? Czy wiem PO CO zdobywam miliony? Czy może daje jej sobą nieświadomie rządzić i zdobywam dla samego faktu zdobywania i poczucia, że jestem wielki i coś znaczę?Dla poczucia, że zdobyłam swój cel i go uwiodłam?