Dusza, Rozwój osobisty, Świadomość

Przyczyny depresji

Podziel sie z innymi:

Przyczyny depresji wg medycyny mogą być różne, ale prawdziwa przyczyna depresji jest tylko jedna – pełna wiara w sztuczny świat, który Cię otacza. Bezpieczny Matrix, z ustalonymi regułami i schematami tego, jak się powinno żyć, kim powinno się być, by być kochanym, akceptowanym i szanowanym.

Uwierzyłaś w Matrix i zapomniałaś o Sobie. Mijają lata i się poddajesz. Pytasz „czy na tym właśnie ma świat polegać? Czy tak ma wyglądać moje życie?”

Często depresję mają kobiety biznesu, które teoretyczne powinny być najszczęśliwszymi kobietami na ziemi – osiągnęły tak wiele. Skąd więc efekty depresji? Choroba? Genetyka? Złe tabletki?

Tak długo jak wierzysz, że Twoje szczęście lub nieszczęście zależy od zewnętrznych czynników (świata, ludzi, sytuacji), tak długo będziesz nieszczęśliwy. Będziesz popychany przez życie i czasami będą zdarzały się Tobie sytuacje dobre i sytuacje złe.

A to nie sytuacje sprawiają, że czujesz się w dany sposób. To TWOJA REAKCJA na nie czyni Cię szczęśliwym lub nieszczęśliwym. Zapamiętaj to do końca życia.

NIE MASZ DYSTANSU DO SIEBIE I ŻYCIA. W pełni przyjęłaś ten świat. Tak bardzo uwierzyłeś w ten sen, jakim jest życie, że stajesz się jego popychadłem. Przestajesz być świadkiem życia, który cieszy się tym, co się zdarza, a maksymalnie angażujesz się we wszystko co się dzieje. Przeżywasz wszystko, bierzesz maksymalną odpowiedzialność, jakby od Ciebie zależał cały wszechświat. Nie masz dystansu.

W pełni wierzysz w ten świat. W ten Matrix, w którym Cię wychowano.

Łatwo jest kupić nową sukienkę, która sprawi Ci chwilę frajdy. Przez chwilę jest po co żyć. Łatwo jest pójść na nowy super film w kinie. Przez chwilę jest po co żyć. Łatwo jest znów spotkać się ze znajomymi. Łatwo jest znów się napić i zapomnieć. Łatwo jest znów gdzieś wyjechać. Kolejny sukces w pracy. Kolejny odcinek Mam Talent. Kolejna działka ekscytacji.

Codziennie karmisz się czymś, co ci nie służy.

Ale tak samo łatwo jak przychodzi ekscytacja, tak łatwo przychodzi dół zaraz po niej. Gdy kupisz już wszystko, gdy obejrzysz już wszystkie filmy, gdy zdobędziesz już wszystkich facetów, to co dalej?

Mało kto jest tego świadomy, że te z pozoru pozytywne i dobre rzeczy są dla Ciebie tak samo szkodliwe, jak te negatywne! To druga strona tej samej monety. To ucieczka ze skrajności w skrajność. Z super negatywu do super pozytywu.

Oczywiście, łatwo jest czuć się źle, gdy dzieje się coś złego (np. tracisz pracę lub umiera Ci ktoś bliski), ale, gdy dzieje się Tobie coś dobrego, to nie zauważasz już tego, że może to być dla Ciebie RÓWNIE DESTRUKCYJNE… Tylko w trochę bardziej zawoalowany, nie od razu widoczny sposób.

No bo jak można podważać coś, co z pozoru wydaje się dla nas takie dobre?

Kolejna para butów, kolejna sukienka, kolejny facet.

To wszystko to rozpraszacze, które odciągają Twoją uwagę od Ciebie. Od Twojego wnętrza, od Twojej Duszy. Zamiast spojrzeć w siebie, uciekasz w zewnętrze. Uciekasz w kolejną wycieczkę po galerii handlowej, kolejną grę online, ekstatyczne doznania duchowe, kolejny modny serial, o którym wszyscy mówią…

Ucieczka

Jesteś uzależniony od chaosu. Dajesz sobie kolejny zastrzyk zewnętrznej przyjemności. Osiągasz sukces w pracy i czujesz się przez chwilę fantastycznie „wow! ale jestem zajebisty”. Kupujesz kolejną sukienkę „ale jestem piękną!”. Oszukujesz samego siebie.

Uciekasz od siebie. Uciekasz od ciszy, która jest w Tobie.

Tak długo, jak będziesz szukać podniety w mocnym kinie akcji, adrenaliny w skoku z bungee, w mocnej kłótni z mężem, w walce z kontrahentem, tak długo będziesz gubić się w grze masek. Tak długo, jak będziesz szukać spełnienia w szybkim seksie, w mocnym orgazmie po ciężkim dniu, tak długo będziesz nieszczęśliwy.
Nie uciekaj od wewnętrznej ciszy w zewnętrzne odciągacze uwagi. Tak naprawdę, nie potrzebujesz kolejnej dawki adrenaliny, by czuć, że żyjesz.

Zamiast się wyciszyć, szukasz zewnętrznego hałasu. Boisz się wewnętrznego spokoju. Boisz się syfu, jaki możesz zobaczyć we własnym wnętrzu. Dlatego wciąż szukasz na zewnątrz.

Ludzie, którzy mają dobre połączenie ze swoim wewnętrznym Ja, z Bogiem, z duszą (nazwij to jak chcesz), czują się prowadzeni, wiedzą jaką drogą życiową chcą zmierzać.

I nie chodzi o to, co mam aktualnie do zrobienia na najbliższy miesiąc, np. w pracy („mam taki natłok prac”). Swoją drogą – ludzie, którzy często harują jak wół, z czasem się wypalają. Nazywa się to potocznie wypaleniem zawodowym, a tak naprawdę, chodzi o to, że cały czas robili coś przeciwko sobie. Robili coś, co „trzeba” zrobić. Byli robotem, w systemie, który powinien przecież sprawiać im radość.
Wypalenie musiało przyjść, aby palnąć Tobie w łeb, byś uzmysłowił sobie, że robisz coś przeciwko sobie. Że nie robisz tego, co naprawdę kochasz.

Chodzi o wewnętrzne poczucie, że wiem Kim jestem, jakie są moje zdolności i jak je w życiu realizuję. Niezależnie od tego jaki będzie to aspekt życiowy.

I teraz z jednej strony mamy człowieka, który jest w ciągłej pogoni za światem zewnętrznym – za kolejnym sukcesem zawodowym, za kolejną mascarą, za kolejnym facetem, za kolejnym szybkim seksem. A z drugiej spełnionego wewnętrznie artystę, z pasją tworzącego mini dzieła swojego życia (cokolwiek by to nie było).

Co dalej?

Nie bez powodu często osoby, które mają depresję, to osoby majętne, które „wiele w życiu osiągnęły”. Czyż to właśnie one nie powinny być najbardziej szczęśliwymi osobami na ziemi?

Okazuje się, że nie, bo w w pewnym momencie, gdy masz już wszystko, przychodzi do Ciebie, że gdy kupisz kolejną rzecz, dasz sobie kolejnego strzała zakupowego narkotyku, zdobędziesz kolejną kobietę, poplotkujesz na temat wszystkich, których znasz, uwiesisz się na ocenianiu kolejnego celebryty, efekt będzie dokładnie taki sam jak tydzień wcześniej… zadziała tylko na chwilę. Potem przyjdzie pustka. Narkotyk przestał działać.

I właśnie tej pustki większość ludzi się boi. Od tej pustki większość ucieka. Nikt im nie powiedział, że pustka jest w porządku. Że nie muszą się uganiać za kolejnym, nowym mitem. Przychodzi moment, gdy musisz się zatrzymać. Zweryfikować, czy to, co robisz jest dla Ciebie dobre i że w ogóle… jest dla Ciebie.

Wolność

Dopiero człowiek, który czuje się dobrze w tej pustce, jest spokojny. Taki człowiek ma wybór – może pójść na najnowszą część Jamesa Bonda, może kupić kolejną parę butów, może mieć tę laskę, ale też i nie musi. Nic nie musi.

Jest wolny. Nie jest uzależniony od kolejnej dawki zewnętrznej działki ekscytacji. Wie, że najważniejsze i najstabilniejsze jest w nim samym i nic go z tego nie wytrąci. Jest połączony ze swoją Duszą, wie, w jakim kierunku chce podążać, bo wie, po co znalazł się na tej ziemi i jakie jest jego zadanie.

Kobieta, która uwierzyła w to, że ma być przykładną żoną i matką, poświęcając się domowi i całkowicie rezygnując z własnych wyjątkowych potrzeb, z czasem zaczyna tracić sens. Zaczyna pytać się siebie, w jakim kierunku to wszystko zmierza?

Czy wolisz być żyjąca dla kogoś żoną, która zapomniała o sobie, czy spełnionym człowiekiem, robiący na co dzień z pasją to, co kocha?

Spójrz na dwóch bezdomnych. Jeden z nich jest NIEszczęśliwy z tego powodu, że jest bezdomnym, karci i obwinia się każdego dnia, swoim podejściem wywołuje choroby autoimmunologiczne, narzeka na zły świat, który postawił go w takiej sytuacji. A z drugiej mamy bezdomnego, który w pełni akceptuje swoje życie, bo nic więcej do szczęścia nie jest mu potrzebne. Którym bezdomnym wolisz być?

Tak długo jak wierzysz w maski, w ten sztuczny świat, że należy być KIMŚ, zrobić COŚ, w to, że „żona powinna”, „od szefa wymaga się”, „w związku trzeba się starać”, „kobieta powinna być śliczna”, „mężczyzna powinien być męski” tak długo będziesz nieszczęśliwy. Bo prawdziwe szczęście jest w środku człowieka, nie w czymś co znajdziesz na zewnątrz, cokolwiek by to nie było.

Przyczyny depresji

Depresja to efekt poddania wiary w sztuczny świat, którego drogę obrałeś, bo kiedyś wydawał ci się jedynym prawdziwym. Przyczyną depresji jest zwątpienie w dotychczasowe życie maski jakie nakładałeś. W pusty fantom, ładny wizerunek, który karmisz każdego dnia. Po prostu, uwierzyłeś w ten sztuczny świat i w pewnym momencie masz go już serdecznie dość.
Czujesz bezsilność. Bezsilność = nie masz już siły, aby grać dalej w tę grę, w którą uwierzyłeś i w której się zagubiłeś… Nie masz dłużej siły na TO życie.

Tak bardzo uwierzyłeś, że właśnie tak masz żyć. Zgodnie ze standardami, tak jak wszyscy. Nie masz prawa być inny.

Zapomniałeś o swoim wewnętrznym, radosnym dziecku, które z pasją tworzy rzeczywistość. Karcisz się za byciem kreatywnym. Karcisz się za bycie radosnym dzieckiem. „To takie niepoważne”…

Każdy w mniejszym lub większym stopniu tworzy depresję, jeśli odwraca się od prawdziwego Siebie. Zamiast kierować się swoją Duszą i prawdziwymi potrzebami, kierujesz się zewnętrznym wskaźnikiem odniesienia. Uwierzyłeś w to, że świat, który ci oferują (telewizja i znajomi) jest najlepszym światem dla Ciebie. Uważaj, jakich wybierasz doradców w życiu. Nikt, nigdy nie będzie wiedział co jest najlepsze dla Ciebie lepiej niż Ty sam. Nawet twój mąż, nawet Twoja matka, nawet Twoja najlepsza przyjaciółka.

Przecież wszyscy tak robią…

Po prostu, zapomniałeś Kim tak naprawdę jesteś. „Przecież wszyscy tak żyją – wszyscy gonią za pieniądzem, wszyscy tworzą związki, wszyscy w niedzielę biegną do Tesco, wszyscy oglądają telewizję. Wszyscy piją.”

To wszystko stało się takie normalne, takie akceptowalne. Pytanie czy ta norma sprawia,że na dłuższą metę stajesz się bardziej czy może mniej szczęśliwym człowiekiem?

Tak bardzo identyfikujesz się z tym KIM masz być (przykładną matką, szanowanym managerem, wydajnym biznesmenem), że cierpisz. Wierzysz w świat, który nie jest do końca Twój. Kim jest ten, kto cierpi? Poświęcającą się matką, człowiekiem sukcesu, cenionym politykiem?

Tak długo jak robisz w życiu coś co „TRZEBA”, coś co „NALEŻY”, coś co się „POWINNO”, tak długo będziesz nieszczęśliwy i będziesz zbliżać się do depresji. To Twój wybór.

Nie musisz iść tą drogą. Drogą powszechnie akceptowalną. Miej jaja, by podążać za własnym sercem. Rób w życiu to, co kochasz. Rezygnuj z rzeczy, które czujesz, że nie są dla Ciebie. Odwróć się od wygodnego szablonu, który tworzy kolejnego robota systemu. Odnajdź swoją pasję, odnajdź miłość życia, odnajdź siebie. Dowiedz się krok po kroku, KIM JESTEŚ NAPRAWDĘ (a nie kim POWINIENEŚ lub kim NALEŻY być) i czego najgłębiej w sercu pragniesz. Podążaj za swoim sercem, nie za zewnętrznym bezpieczeństwem.

Zadaj sobie pytanie – czy było coś w Twoim życiu, czego naprawdę, głęboko zawsze pragnąłeś? Co chciałeś robić (ale się poddałeś)? Kim chciałeś być (ale „sytuacja ci nie pozwoliła”)? W czym się naprawdę spełniasz? Kiedy czujesz, że jesteś Sobą? Kiedy się zatracasz i znikasz, całkowicie tracisz poczucie czasu? Kim jesteś naprawdę?