Relacje, Rozwój osobisty, Świadomość

Spokój

Spokój
Podziel sie z innymi:

W „normalnym” życiu jest tak, że świat wyznacza Ci cele – „idź do szkoły, ucz się pilnie”, „znajdź dobrą pracę”, „pnij się po szczeblach kariery”, „zarabiaj duże pieniądze”, „dbaj o swój wizerunek”, „oglądaj tv”, „rozwijaj się”, „baw się”, „kupuj gadżety”.
W pewnym momencie masz tak dużo tych obowiązków, tych rzeczy do zrobienia, tych zadań do wykonania, że nawet do głowy nie przyjdzie Ci myśl – „Kim jesteś?”, „Po co żyjesz?”, „Po co tutaj jesteś?”
Jesteś tak obładowany tymi zadaniami, że nie masz nawet czasu na spotkanie się ze Sobą.

Od zadania do zadania. Od atrakcji do atrakcji.

A co jeśli wszystko co robisz nie jest „Twoje”?

…ale narzucone przez bliżej nieokreślone ramy. Przez świat. Przez wymyślone normy. Przez ludzi, którzy wiedzą lepiej co masz robić, byś czuł się dobrze?
A gdy nie udaje Ci się spełniać tych standardów – czas na tabletkę dla Ciebie – ponieważ odstajesz od średniej.

Co, jeśli dopiero, gdy się zatrzymasz, wyjedziesz do lasu, złapiesz oddech, to będziesz w stanie zrozumieć czy to, co robisz ma sens?
Co, jeśli dopiero, gdy znajdziesz czas dla prawdziwego siebie, pobędziesz tylko ze sobą, oddalisz się od tej systemowej pogoni za ładnym sukcesem, za karierą, za pilnymi tematami „na wczoraj”, to dopiero wtedy będziesz w stanie zrozumieć KIM JESTEŚ?

Co znajduje się poza tym chomiczym kołowrotkiem „praca-dom-dzieci-praca-atrakcje”?

Czy w życiu na pewno chodzi o zarabianie pieniędzy?
O kłócenie się z telewizorem i poszukiwanie internetowych atrakcji?
O wstawanie o 6. rano i pogoń w korkach do pracy?
O wydawanie pieniędzy na ładne zakupy?
Osiąganie sukcesu, pięcie się po szczeblach kariery?
Wypełnianie czasu atrakcjami i alkoholem?

Czy po to się urodziłeś?
Jaki jest cel Twojego życia?

Spokój

Naturalnym stanem dla człowieka jest Spokój. Trwasz w swojej stabilności i wybierasz w życiu rzeczy, które w danym momencie najbardziej Tobie służą. A ponieważ jesteś w spokoju, to twoja decyzja jest autentycznie Twoja. Nie drżysz jak na wietrze, szarpany pokusami z lewej i z prawej. Jesteś ciszą, wiec doskonale wiesz co zrobić. Nie jesteś agresywnie bodźcowany atrakcjami („chodź na imprezę”, „przyjdź na szkolenie”, „zmień kanał”, „ulżyj sobie seksem”, „wypij kawę”, „musisz to obejrzeć”, itd.)

TAK BARDZO PRZYWYKLIŚMY DO PERMANENTNEGO STANU POBUDZENIA, ŻE DZIŚ UWAŻAMY GO ZA NORMĘ, a wszystkich ludzi, którzy naprowadzają nas na powrót do siebie traktujemy jak wrogów lub wariatów (to naturalny mechanizm ego, aby trwać we własnej iluzji).

Masz poczucie, że musisz stale coś robić, by mieć poczucie, że Twoje życie ma sens i jesteś spełniony. Musi się coś dziać! Trwasz w emocjonalnym rozedrganiu. I dopiero to nazywasz życiem. Ciągłe fajerwerki, kolorowe obrazki, głośno, dużo i intensywnie. Przyzwyczajony, by gdzieś pędzić. Seks, praca, jedzenie, ciągłe dbanie o ciało, internet – by poprawić sobie humor. Wszędzie z komórką, ze słuchawkami na uszach. Mamy uzależnienie od ciągłej stymulacji. Uzależnienie od ciągłego ciśnienia, od prędkości, od bycia numer JEDEN.

Poszukiwacz emocji

Tworzymy fałszywe iluzje, jak np. taka, że w życiu najważniejsza jest dobra zabawa, silne emocje, duże pieniądze i gadżety wyznaczające nasze „poczucie wartości”.
Stale poprawiamy sobie humor chipsem, siłownią, orgazmem, lampką wina, telewizją czy wyjazdem do ciepłego kraju.
Dziś zadaję sobie pytania:
Czy ja tego potrzebuję?
Czy potrafię się wycofać?
Czy boję się, że jeśli za nim/za nią nie pójdę, to poczuję się „przegrany”? Stanę się wyśmiewanym looser’em, przez innych ludzi sukcesu?

Im bardziej wierzysz zewnętrznym reklamom, namowom ludzi, obrazom cudownego życia, tym bardziej rezygnujesz z czucia samego siebie.
W efekcie chorujesz – bo nie czujesz Siebie.
Tak bardzo pochłonięty jesteś przez gadżety i newsy, że całkowicie zapominasz o Sobie.

Wyznacznikiem drogi życiowej powinno być własne czucie. Nie czyjąś obietnica, że:
– uczestnictwo w szkoleniach uczyni Cię szczęśliwym
– atrakcyjny partner zagwarantuje Ci szczęśliwe życie
– staniesz się milionerem, po tym jak puścisz Totka,
– polityk zapewni Ci godne życie
– pieniądze na koncie zapewnią Ci bezpieczeństwo

Czyjej iluzji szczęścia ulegasz?
Dlaczego wierzysz, że z Twoim życiem jest coś nie tak?

Spokój gwarantem szczęścia

Wierzę, że Spokój jest gwarantem szczęścia. A nie ciągła ekscytacja i pogoń za czymś nowym.
Nic nie musisz. Świat wariuje, a Ty nie musisz reagować emocjonalnie. Tracisz wtedy tylko swoją energię.

To Twoja wiara w to, że życie powinno wyglądać w OKREŚLONY, wymyślony, narzucony przez innych sposób, czyni Cię nieszczęśliwym. Zainstalowany Tobie obraz szczęścia, propagowany w piękny sposób przez wielkich mówców, niedowartościowane gwiazdy z kina i TV.

Czy drwal, który rąbie drzewo dla swojej ukochanej rodziny jest mniej szczęśliwy od biznesmena z Warszawy z koneksjami i lśniącym ubraniem od Armaniego?
W czym gorsza jest naturalna kobieta przygotowująca z miłością smaczny posiłek z pozyskanych darów natury od elegancko wystylizowanej bizneswoman z Londynu?

Czy „mały” człowiek jest autentycznie mały?
Czy myślący o sobie „jestem lepszy, osiągam sukces, moje życie jest bardziej wartościowe od innych” autentyczne jest lepszy?

Szczególnie z tą całą walką, presją parcia do przodu, ścieraniem się z hejterami „którzy stale życzą mi źle”?
Ciągła walka z innymi, uparta droga na szczyt, pomimo „przeciwności” i finalnie SUKCES jako wynik wewnętrznej walki z samym sobą może być bardzo wypalający.

Pytam się siebie – po co walczyć?

Czy życie pełne walki jest szczęśliwe i spełnione? Czy jesteś w stanie odczuwać głęboką satysfakcję i radość – walcząc?

Po co udowadniać sobie, że coś znaczysz? Czyżbyś teraz nie wierzył w siebie i musiał udowodnić sobie swoją wartość, siłę, męstwo?

Czy życie w wewnętrznym spokoju jest mniej warte od ciągłej walki?

A gdyby okazało się, że nic nie musisz?
Ze wszystko jest ok?

Musi się coś dziać

Problemem nie jest to, że jesteś bezczynny. Problemem jest to, że uważasz, że przegrywasz, gdy nie działasz tak jak inni. Że nie chwytasz się, jak inni, emocjonalnych zabawiaczy, atrakcji – TV, radio, internet, kino, wyjazdy, itp.
„Musi się coś dziać!” – I dopiero to nazywasz życiem. Ciągłe fajerwerki, kolorowe obrazki, głośno i intensywnie.

Emocjonalny strzał emocji z rana jest gwarantem dobrego dnia. Kolejny łyk kwaśnej kawy.

Niektórzy z czasem wariują, ponieważ nie wytrzymują psychicznie tego notorycznego trykania, popychania, przyciągania, pociągania, napierania.

To nie jest tak, że z czasem głupiejesz, gdy bodźce przestają cie jarać. Po prostu cały czas korzystasz z nie tego paliwa. Paliwa emocji, które wypala i daje fałszywy obraz szczęścia.

Chwilowe zabawiacze

Zaczynam coraz lepiej widzieć, że ciągle uganianie się za zewnętrznymi świecidełkami nie gwarantuje szczęścia w życiu.
To tylko chwilowe zabawiacze, które miałyby na chwile nadać sens mojemu istnieniu. A skoro jest to tylko na chwilę, to gdy jeden „zabawiacz” wygaśnie, trzeba szybko chwycić się za kolejny. I w ten sposób mogę wykreować zaj***sty obraz samego siebie. Mogę o sobie powiedzieć, że rozwijam się i „JESTEM SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM!”.

Nie, nie jesteś. Jesteś pod stałym wpływem narkotyku zwanego emocjami. Jesteś pod wpływem ciągłej „podjarki”. Niekończącej się ekscytacji. Upijasz się zewnętrznymi atrakcjami.

Co za różnica, czy wybierasz kieliszek, czy też nowe szkolenie? Skoro w głębi i tak nie czujesz siebie, i tak naprawdę nie wiesz świadomie po co to wybierasz?

Nie jesteś Sobą. Jesteś uzależniony od emocji.

Nie wiesz po co robisz to, co robisz. Uległeś namowie drugiego, skusiła Cię wizja sukcesu, wizja Twojej wielkości i gdzieś daleko ukrytego za kurtyną szczęścia w przyszłości.

Nie widzę siebie

Czasami roztaczamy tak wielka filozofię nt własnego życia, przekonujemy do niego innych, walczymy lub obrażamy się na wszystkich, którzy się z nami nie zgadzają, że przestajemy widzieć prawdę. Tracimy kontakt z rzeczywistością. Żyjemy we własnej bajce, bez kontaktu z innymi.
Przestajemy dostrzegać lustro w każdym innym człowieku. Przestajemy widzieć to, że każdy człowiek nas czegoś w życiu uczy. Zaczynamy egoistycznie wybierać z głowy tych, którzy nam służą i skreślamy tych, którzy są nam nie po drodze. Tworzymy fałszywy obraz swojego życia.
Ucinamy kontakt ze znajomymi, którzy „nie wspierają naszego rozwoju”. A tak naprawdę stajemy się egoistami widzącymi tylko obraz sukcesu na czubku własnego nosa i codzienne przyjemności, które sobie dajemy.

Co ma to wspólnego z Twoją miłością?

Spokój

Prawdziwy Spokój daje Ci poczucie Wolności. Wiesz, że nie musisz spełniać czyjegoś standardu, by czuć się dobrze. Wiesz, ze nie musisz wpasowywać się w jakieś ramy. Dociskać się, aby osiągnąć „sukces” i być podziwianym przez innych lub samego siebie. Wiesz, że wszystko jest ok takie, jakie jest. A nie stanie się dopiero wtedy, gdy wyjedziesz w super egzotyczne miejsce, nałożysz modny ciuch, wystąpisz na scenie lub zobaczysz kolejny milion na własnym koncie.

Jesteś w sobie. Czujesz siebie i wiesz co jest Tobie potrzebne na daną chwilę. Nie ulegasz namowie i pokusie zewnętrznej atrakcji w postaci super szkolenia, ekstra ciała, mega newsa. Masz siebie i posiadasz siebie. Wiesz kim jesteś i wiesz, czego potrzebujesz. Jesteś ciszą i rezygnujesz z emocjonalnego zgiełku, który niewiele wartości wnosi do Twojego życia. Oddychasz miłoscią. Oddychasz naturą. Oddychasz Sobą.

Coraz lepiej widzisz, że Ci wszyscy celebryci tak naprawdę szukają uwagi innych, aby nadać sens swojemu istnieniu i utwierdzić się w tym, że postępują dobrze.
Oni tak samo błądzą, w pogoni za emocjonalnymi zabawiaczami, w poszukiwaniu szczęścia w miejscu, w którym go nigdy nie znajdą.

Naturalnym stanem dla człowieka jest Spokój. Trwasz w swojej stabilności i wybierasz w życiu rzeczy, które w danym momencie najbardziej Tobie służą. A ponieważ jesteś w spokoju, to twoja decyzja jest autentycznie Twoja. Nie drżysz jak na wietrze, szarpany pokusami z lewej i z prawej. Jesteś ciszą, wiec doskonale wiesz co zrobić.

Czym jest Spokój?
Spokój to wolność od emocji.

Jak go osiągnąć?
Nie przez spełnienie w emocjonalno-adrenalinowych doświadczeniach (zdobycie Mount Everest, emocjonalne szkolenia, szybka jazda), ale przez odrzucenie emocji i wybranie Spokoju – ponieważ lubię i szanuję ten wewnętrzny stan ciszy, spełnienia, radosci, klarownosci i poczucia, że wiem, że jestem w dobrym miejscu i niczego więcej nie potrzebuję, by czuć się dobrze.

Dopiero gdy jestem w Spokoju, wtedy mogę spotkać się z Sobą. Usłyszeć siebie. Swoje wołanie. Swój prawdziwy głos, który podpowiada mi – co tak naprawdę powinienem w tym momencie w życiu robić. (A nie głosy zewnętrzne – emocjonalne, kuszące atrakcje, które swoją nachalną reklamą próbują sprzedać wizję, że to właśnie one wniosą większą wartość w moje życie niż moje wewnętrzne wołanie).

Dopiero po wyłączeniu internetu, TV, alkoholu, rezygnacji z emocjonalnych spotkań z ludźmi, po odpoczynku w naturze, mogę spotkać się ze Sobą, by usłyszeć którą ścieżką powinienem podążać. Poczuć czym jest moja własna droga, a nie ta promowana przez społeczeństwo.