Dusza, Relacje, Rodzina, Rozwój osobisty, Świadomość, Związek

Wirtualna rzeczywistość zniszczy człowieczeństwo?

okulary 3d wirtualnej rzeczywistości
Podziel sie z innymi:

Podczas wakacji miałem okazję obserwować osobę zaangażowaną w grę komputerową w okularach VR (Virtual Reality) – w okularach 3D wirtualnej rzeczywistości.

Krótkie wyjaśnienie dla osób, ktore nie znają tematu – wygląda to mniej więcej tak, że po nałożeniu na oczy specjalnych okularów 3D, „przenosisz” się do wirtualnego komputerowego świata, którego stajesz się aktywnym uczestnikiem. Jesteś w centrum. Nie jest już tak, jak dawniej, że cała rzeczywistość komputerowa wyświetlana jest na 27-calowym monitorze, który obserwujesz z dystansu, a do kontroli tego świata wykorzystujesz myszkę i klawiaturę.

Tu jesteś w centrum. Tu jesteś Panem sytuacji. Przenosisz się w pełni do wirtualnego świata.
Możesz kręcić głową, odwracać się, patrzeć wokół siebie. Schylasz się – Twój bohater również się schyla. Wyciągasz rękę – Twój awatar również to robi. Patrzysz pod siebie i widzisz, że stoisz na ruchomym moście. Patrzysz w górę i widzisz przelatujące na niebie gady sprzed milionów lat.

Można powiedzieć, że to tylko zwykła gra. Zabawka. Rozrywka.

Schylasz się, podnosisz przedmioty, bierzesz broń do ręki, zabijasz zombie, które podchodzi do ciebie z tyłu, odwracasz się i strzelasz mu w głowę. Atrakcja.

Możesz tworzyć dowolne rzeczywistości. Powiedziałbyś, że to piękne. Niesamowity postęp technologii, niesamowite dzieło kreatywności człowieka. Czy jednak na pewno?

Windows 3D

Dziś ograniczeni jesteśmy monitorami, których płaszczyzna zajmuje niewiele przestrzeni. Możesz dostawić drugi monitor i poszerzyć swój ekran. Wydaje się to tak wiele.

Gdy obserwowałem wspomnianego gracza w okularach VR, przypomniała mi się scena z filmu Raport Mniejszości, w której Tom Cruise za pomocą gestów dłoni steruje interfejsem, który projektowany jest w przestrzeni. Nie ma tam monitorów. Wszystko jest hologramem (https://www.youtube.com/watch?v=PJqbivkm0Ms).

Nie sądzę, abyśmy jako ludzkość technicznie poszli w kierunku hologramów w świecie fizycznym. O wiele prostsze jest przecież założenie okularów 3D i kompletne przeniesienie się do wirtualnego świata.

Wyobraź sobie, że zakładasz okulary 3D i nagle przed sobą widzisz nie – jak obecnie – jeden monitor z okienkami Windows 10, ale widzisz ich kilkanaście – z lewej, z prawej, po skosie, z przodu, z tyłu. Możesz ustawić je jak chcesz. Tak, jak Ci się podoba. Możesz przesuwać ję rękoma. W przód, w tył, ustawiać jeden za drugim, pod, nad, jak sobie tylko życzysz.

W kilku oknach możesz zajmować się pracą, w kolejnym możesz mieć uruchomioną telewizję, w następnych widzieć aktualne postępy w trzech grach, w które grasz jednocześnie, w kolejnych uruchmionego masz Facebooka, Instagrama, Snapchata, newsy z Onetu – cokolwiek sobie życzysz.
Zresztą, tych okien możesz mieć setki. A za nimi tapeta. Ale nie taka malutka, mizerna, 1920×1080 pikseli. Tu widzisz ruchomą, przestrzenną, głęboką tapetę 3D, która otula Cię z każdej strony. W niej jesteś osadzony.

Masz ochotę na las? Proszę bardzo – jednym gestem ręki zmieniasz „tapetę”, a właściwie to środowisko, w którym jesteś i nagle otacza Cię las tropikalny.

Otaczają Cię wielkie drzewa, widzisz jak po nich skaczą zwierzęta, a z tyłu, gdy odwrócisz głowę, widzisz strumień przepływającej wody.

Nic tylko przebywać w takim środowisku. I co więcej – nie musisz nigdzie wyjeżdzać – wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Ot tak, za jednego dolara.

Masz ochotę na małą zabawę? Nie ma problemu. Uruchamiasz program symulujący nocny pub, łączysz się ze znajomymi, którzy również mają na sobie okulary VR i jako hologramy pojawiają się w Twojej rzeczywistości. Bez opuszczania Twojego wygrzanego pokojowego krzesła uczestniczysz w spotkaniu ze znajomymi. Jedynie piwko musiałeś przynieść sobie z lodówki.

Jeśli tylko chcesz, możesz włączyć małe porno. Kobieta/mężczyzna podchodzi do Ciebie zza projekcji jednego z monitorów, odsuwa je delikatnie i zaprasza Cię do małej zabawy. Zrobi co tylko zechcesz. Nawet pogadasz z nią. W końcu to zaawansowana sztuczna inteligencja i zapłaciłeś za ten software. Należy Ci się. Odrobina relaksu po dniu ciężkiej pracy…

A jeśli do pokoju właśnie wejdzie Twoja mama/żona/mąż/wstaw-kogokolwiek-bliskiego, to nawet jeśli zerwie z Ciebie Twoje oluary przenoszące Cię do innego świata, to nic w nich nie zobaczy.
System zeskanuje jej źrenice (co przecież bez problemu robi najnowszy telefon Galaxy S8) i nie pokaże jej Twojego tajemnego pokoju, ale pokaże zamiennik, dający jej pomyśleć, że właśnie odrabiasz lekcje lub przygotowujesz się do jutrzejszej pracy.
Mama wyszła z pokoju, a ty możesz wrócić do zabawy…

Możesz stworzyć świat swoich marzeń. Dowolny.
Czy to nie piękne?

Odczłowieczanie

To zależy jak na to patrzeć. Jako postęp technologiczny – niesamowite.
Co jednak dzieje się z człowiekiem, który wchodzi w tak magiczny, odseparowany świat, w którym bez wychodzenia z domu może wykreować dosłownie wszystko?

Ponieważ w świecie wirtualnym możesz wszystko – ot tak, na już, na zawołanie – to zaczynasz się stopniowo wyzbywać człowieczych impulsów.

Nie musisz być serdeczny wobec drugiego, jeśli w wirtualnym świecie za 1. dolara masz seks o jakim marzysz.
Nie musisz być konsekwentny, jeśli wszystko masz na już.
Nie musisz wykazywać się empatią, jeśli stajesz się wirtualnie – samowystarczalny.
Nie musisz być odważny, jeśli wystarczy, że założysz okulary i masz wszystko.
Nie musisz być kreatywny, jeśli w mig możesz pobrać z internetu miliony opcji, które Cię zadowolą.
Nie musisz wykazywać się własną uczuciowością, jeśli wszystko podane masz jak na tacy.

Nie musisz być dobry. Gdy wszystko masz podsunięte pod nos, wystarczy, że kreujesz egoistyczne oczekiwania.

Wyobrażasz sobie człowieka po latach przebywania w takiej wirtualnej rzeczywistości? Łatwo wyobrazić sobie zanik społecznych umiejętności komunikacyjnych. Dziś wszyscy zamykają się w domach. Sąsiad sąsiadowi nie powie dziś życzliwego „dzień dobry”. Co dopiero stanie się, gdy wirtualny świat nieskończonych możliwości zagości na stałe w naszych domach, spełniając wszystkie nasze prośby?

Staniesz się egocentrycznym zombie, który jedyne co potrafi, to kapryśnie żądać, wymagać i oczekiwać. Taki, jaki miliony innych, bezmyślnie konsumujących.

A to jest łatwe do zrobienia w wirtualnym świecie VR, w którym móżesz wszystko. Wirtualna rzeczywistość jest jak sen, który możesz układać wg własnych życzeń. Egoistycznie kontrolować. I w sumie nie ma w tym nic złego, poza tym, że stopniowo (rok za rokiem) przyzwyczajasz się do tego, że wszystko co chcesz, to masz. Krok po kroku rezygnujesz z życia w świecie fizycznym.
Uciekasz w świat wirtualny, bo ten fizyczny staje się dla Ciebie zbyt trudny.

No i co w tym złego?

Możesz powiedzieć – „Ale co w tym złego, że idziemy w tym kierunku?”, „Przecież to postęp technologiczny! To rozwój człowieka”

Wyobraź sobie, że w okularach możesz zrobić wszystko – nawet zamienić pochmurny dzień na słoneczny. Czy jest w tym coś złego? Czy to nie fajne, że możesz poprawić sobie nastrój?

W pierwszym momencie pojawia się myśl, że przecież to cudowne narzędzie. Nie ma nic złego w poprawianie sobie nastroju.
Dopiero z czasem, po głębszym zastanowieniu się, możemy zauważyć, że takie funkcjonowanie może też emocjonalnie – krok po kroku – ogłupiać dorosłych. Sprowadzić ich do emocjonalności dziecka.

Dlaczego? Ponieważ, jeśli cały czas dostajesz WSZYSTKO czego tylko chcesz, to zaczynasz robić się bardzo wymagający i kapryśny. Niczym 5-letnie dziecko, któremu rodzice dają wszystkie zabawki, które zamarzy.
Kojarzysz jak zachowuje się takie roszczeniowe, żądające dziecko?

Z czasem Twoje żądania mogą przerodzić się w silne oczekiwania. A gdy te nie zostaną spełnione mogą wywołać u Ciebie złość, agresję lub wycofanie.

To, że odczuwasz złość albo zasmucenie światem jest właśnie wynikiem dużych oczekiwań i żądań.
„Dlaczego nie mam tego, czego chcę?!!!”, „Należy mi się!”, „Już teraz! Natychmiast”, „Daj mi!”

Tego rodzaju postawa roszczeniowa to poziom emocjonalności 5-letniego dziecka. I nie ważne, że masz już 40 lat.
W końcu, w wirtualnej rzeczywistości przyzwyczaiłeś się, że dostajesz wszystko, o czym zamarzysz.
Po założeniu okularów masz wszystko. Po ich zdjęciu życie staje się takie szare i trudne…


virtual reality



Umysł nie odróżnia impulsów wirtualnych od rzeczywistości. I nie ma tu znaczenia, że świadomie powiesz „mnie to nie ruszy, jestem inteligentny i świadomy”.
Impuls jest impulsem, a podświadomość, gdy przyzwyczai się do określonych zachowań, będzie uruchamiała określone impulsy w Twoim czuciu.

Człowiek, który ma stałe żądania, który stale „chce”, emocjonalnie nie przekracza rozwojem 5-letniego dziecka. Nie potrafi nic dać od siebie, ale ciągle żąda. Chce, aby spełniano jego zachcianki, pokusy i wypełniano jego żądze.
Dziecko chce cukierka i zabawkę, dorosły chce seksu, pieniędzy, ładnego ciała i innych przyjemności. Zmieniają się tylko przedmioty zainteresowań. Impulsy podświadomości pozostają te same – roszczeniowe i żądaniowe.

Jaka jest różnica między światem VR a światem fizycznym, światem uczuć, światem człowieczeństwa?
Ano taka, że w prawdziwym życiu nic nie jest tak łatwe i piękne, jak ego by sobie tego życzyło.

Miłość człowieka nie jest do kupienia.
Prawdziwej życzliwości nie da się zasymulować.
Prawdziwej przyjaźni z drugim człowiekiem nie da się nawiązać na ścianie Facebooka.
Prawdziwej bliskości nie da się poczuć wirtualnie.

W jaki sposób masz nauczyć się zaufania, jeśli awatar 3D da Ci wszystko, czego zapragniesz?
Prawdziwe życie nie jest takie łatwe, jak świat VR.

I właśnie o to chodzi!

Dziś nie świeci słońce, choć byśmy chcieli. Dziś jest -10 stopni, a „na równiku taka piękna pogoda”.
Jednak te trudy życia wzmacniają nas jako ludzi. Trenują Twój psychiczny miesięń.

Właśnie dzięki temu trudowi możesz nauczyć się odwagi, nauczyć się kreatywności, nauczyć się życzliwości, serdeczności, empatii, pokory, wiary, zaufania, uznania, uczciwości. Nauczyć się miłości. Nauczyć się Kochać drugiego, z jego odmiennościami.

W jaki sposób masz odkrywać w sobie te głębokie wartości, jeśli nie przez konfrontację z trudami fizycznego życia?

Pójdźmy dalej

Idźmy krok dalej i wyobraźmy sobie sytuację, w której nie ma już potrzeby wykorzystywania swojego fizycznego ciała do funkcjonowania w świecie wirtualnym. Po co? Przecież mając na sobie okulary 3D możesz wymachując ciałem zrobić sobie krzywdę, wpadając na coś ostrego leżącego w pokoju. Czyż nie lepiej było wykorzystać technologię zdalnej kontroli wirtualnego świata swoim umysłem? A takie narzędzia już istnieją. Wystarczy odpowiednio odczytwać pole EM mózgu człowieka. To tylko kwestia czasu, aż ich użycie stanie się akceptowane, konieczne i powszechne.

Takiemu człowiekowi, który siedzi sobie na krześle, nie rusza ani nogą, ani ręką, ale w pełni kontroluje swój świat wirtualny, sterując swoim Awatarem i żyjąc, pracując w nim – niepotrzebne jest już ciało. Do czego? Przecież fizycznie się nie rusza. Wystarczy mu małe, szare ciało i wielka głowa do szybkiego myślenia i zdalnej kontroli własnymi myślami otaczającej go technologii.

Brzmi jak science-fiction? Te sceny z filmu wydają się dziś bardziej niż realne. Mała płytka przy Twojej głowie przekazuje przez Wifi sygnał do większego komputera.

Wewnętrzne niespełnienie

Tam, gdzie możesz wszystko, gdzie wszystko jest proste i tanie, tam wzrasta poziom frustracji, egocentryzmu, nienawiści, odseparowania od innych, izolacji, depresji.
Gdy nie dostajesz tego co chcesz, to wzrasta Twoja frustracja. Wzrasta gniew, narasta złość. Złość, bo Twój kaprys nie został spełniony.

Stajesz się w pełni konsumującym dawcą – jak w filmie Matrix, w którym ludzkie ciało służyło jedynie za pożywkę dla świata wirtualnego, który sami sobie stworzyliśmy dla własnej wygody.

Tam, gdzie niepotrzebne jest CZUCIE, tam ono zanika. Nie ma potrzeby jego istnienia.

Postęp cywilizacyjny nie jest równoznaczny z postępem człowieka.
Wiedza nie jest równoznaczna z mądrością.
Postęp techniki nie idzie w parze z człowieczeństwem.

Chcesz ochronić swoje człowieczeństwo?

Zbliż się do drugiego człowieka. Ale nie przez portal randkowy, nie przez Messengera, Snapchata czy Whatsupa. Zbliż się do jego ciała. Powąchaj jego skórę. Poczuj jego ciepło. Przeniknij się z jego energią. Nasyć się tą bliskością i w pełni oddaj siebie. Pokochać oznacza oddać się w peni. W zaufaniu.

Wróć do ziemi. Weź kawałek czarnej ziemi w swoje ręce i zasadź ziarno. Oddychaj powietrzem lasu. Półóż się na łące. Chodź boso po lesie. Spójrz na niebo. Nasyć się człowieczeństwem.

Teraz wybierasz

Żyjemy w czasach, w których człowiek stoi na rozdrożu.

Albo pójdzie w lewo, wkroczy w fascynujący i porywający świat techniki, gdzie możesz mieć wszystko; gdzie żyjesz tak, jak lubisz; gdzie seks z dowolną osobą jest na wyciągnięcie ręki; gdzie tworzysz dowolne światy; gdzie w końcu „marzenia się spełniają”.

Albo pójdzie w prawo i świadomie zrezygnuje z pewnych technicznych propozycji, mająć świadomość, że krok po kroku kasuje ona człowieka w człowieku.

Która droga jest Ci bliższa?